Wiadomości 10:23 07.01.2019

W escape roomie w Koszalinie zginęło pięć nastolatek. Jest pierwszy zatrzymany

Koszalin pożar w escape room fot. Radek Kolesnik/REPORTER/Reporter Poland

W piątkowy wieczór w escape roomie w Koszalinie doszło do pożaru, w wyniku którego zginęło pięć 15-letnich dziewcząt. W niedzielę prokuratura postawiła pierwsze zarzuty w sprawie. 28-letni właściciel pokoju zagadek nie przyznaje się do winy.

Amelia, Julia, Gosia, Karolina i Wiktoria - to pięć ofiar piątkowego pożaru w escape roomie w Koszalinie. Każda z dziewcząt miała zaledwie 15 lat, żadna nie miała szans na wydostanie się z pokoju i przeżycie. Wszystkie zginęły w wyniku zaczadzenia.

Po tragedii, jaka rozegrała się w Koszalinie w piątkowy wieczór, minister Joachim Brudziński zapowiedział szczegółowe kontrole w podobnych obiektach w całej Polsce i zaapelował do właścicieli o wstrzymanie pracy pokojów zagadek do czasu wizyty straży pożarnej.

Szczegółowy raport ma być gotowy w ciągu kilku dni, jednak już teraz wiadomo, że natychmiastowo zamkniętych ma być 13 spośród sprawdzonych dotąd obiektów. W 129 z 178 skontrolowanych placówkach strażacy stwierdzili uchybienia.

Pożar w escape roomie w Koszalinie. Zatrzymany 28-latek

Tymczasem Prokuratura Okręgowa w Koszalinie prowadzi śledztwo w sprawie tragicznego pożaru. Do dziś w charakterze świadków przesłuchano dwie osoby - właścicielkę budynku, w którym mieścił się pokój zagadek oraz kobietę, na którą zarejestrowana jest działalność. W niedzielę przeprowadzono także czynności z pierwszym podejrzanym i zatrzymanym w sprawie. To 28-letni właściciel obiektu - Miłosz S.

Mężczyzna usłyszał zarzut umyślnego stworzenia niebezpieczeństwa wybuchu pożaru i nieumyślnego doprowadzenia do śmierci pięciu nastolatek - klientek jego pokoju zagadek - poinformował prokurator Ryszard Gąsiorowski.

Mamy jako podstawę tego zarzutu stwierdzenie, że pan podejrzany był osobą faktycznie wykonującą czynności w ramach działalności gospodarczej, którą zgłosiła do ewidencji jego najbliższa krewna i był osobą, która przygotowywała wyposażenie pomieszczeń w tych różnego rodzaju pokojach zagadek. I nie zwrócił uwagi na to, że nie ma tam właściwego ogrzewania tych obiektów, i że nie ma tam przede wszystkim dróg ewakuacyjnych, które w razie jakiegoś niebezpieczeństwa pozwalałaby uczestnikom opuszczać pomieszczenie rozrywki - powiedział.

Zatrzymany Miłosz S. nie przyznaje się do winy i, jak informują jego obrońcy, po piątkowej tragedii pozostaje w ciężkim stanie psychicznym, co uniemożliwia mu złożenie wyjaśnień.

Nasz klient jest zrozpaczony tym, co się stało. Do zarzutu się nie przyznaje. Nie złożył wyjaśnień z uwagi na to, że nie jest w stanie psychicznie znieść tego ciężaru, który na niego spadł - powiedzieli obrońcy mężczyzny, Wiesław Breliński i Wojciech Janus.

Prokuratura jeszcze w niedzielę wystąpiła o 3-miesieczny areszt dla mężczyzny. Jeśli zaś udowodni mu winę, Miłoszowi S. grozi nawet do 8 lat pozbawienia wolności.  

ZOBACZ TEŻ: 

Oceń artykuł