Wiadomości 14:28 21.01.2019

Matka Stefana W. o synu mordercy: Nigdy się go nie wyrzeknę

matka Stefana W. wywiad fot. Facebook/EastNews/WOJCIECH STROZYK/REPORTER

Matka Stefana W. - mężczyzny, który 13 stycznia zamordował prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza - udzieliła wywiadu dziennikarce "Dużego Formatu". Kobieta wyjaśnia, że jej syn skrzywdził nie tylko rodzinę prezydenta, ale też swoją. Dodaje również, że choć go straciła, nadal go kocha i nigdy się go nie wyrzeknie.

Tą tragedią od kilku dni żyje cała Polska. W niedzielę 13 stycznia, podczas "światełka do nieba" WOŚP, młody mężczyzna wtargnął na scenę w Gdańsku i trzykrotnie ugodził nożem prezydenta miasta. Mimo reanimacji i kilkugodzinnej operacji, Paweł Adamowicz zmarł następnego dnia.

Sprawcą okazał się Stefan W., który od samego początku nie ukrywał swojej tożsamości.

Halo! Halo! Nazywam się Stefan [tu padło nazwisko - red.] , siedziałem niewinny w więzieniu, siedziałem niewinny w więzieniu, Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz - krzyczał biegając po scenie zaraz po ataku.

Nożownik został obezwładniony i przekazany w ręce policji. W poniedziałek 14 stycznia usłyszał zarzuty i teraz czeka go kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.

Od dnia zabójstwa w mediach pojawiają się kolejne doniesienia na temat mordercy. Głos zabrała także jego matka - Jolanta, która o synu opowiedziała dziennikarce "Dużego Formatu"

ZOBACZ:   Matka Stefana W. ostrzegała policję, że jest niebezpieczny. Szokująca odpowiedź

Matka Stefana W. opowiada o synu: Media kłamią

Jolanta W. przyznała w rozmowie, że wiadomość o zbrodni popełnionej przez syna drastycznie wpłynęła na całą jego rodzinę. Kobieta zaapelowała do czytelników "Dużego Formatu", by winą za zdarzenia z Gdańska nie obarczali jej ani jej dzieci.

Osiem dni przed wyjściem syna z więzienia poszłam na policję i ostrzegłam, że Stefan może zrobić coś nieobliczalnego. Czy to moja wina? Nasza? - powiedziała. - Uważałam, że nie powinien wychodzić albo ktoś powinien go obserwować. Ale usłyszałam, że nie ma podstaw, że zgłoszą tylko swoje wątpliwości zakładowi karnemu. [...] Nie wińcie mnie, proszę, ani moje dzieci. Co mieliśmy zrobić? - dopytywała.

Matka Stefana W. twierdzi, że zaraz po zabójstwie dziennikarze zaczęli nachodzić jej rodzinę i donosić o zdarzeniach, które nigdy nie miały miejsca. Twierdzi na przykład, że informacje, jakoby Stefan był w dzieciństwie agresywny i działał w grupach przestępczych, są całkowicie zmyślone.

Czytam, że komuś wbił nóż w rękę. Niech mi ktoś pokaże tego, co mu wbił. Niech stanie przede mną ten, co twierdzi, że mój Stefan chciał być komendantem obozu koncentracyjnego. W czwartek dowiedziałam się z telewizji, że mnie bił, brał narkotyki, wymuszał haracze. To wszystko kłamstwa. [...] Sztuki walki? Nie wiem, skąd się wzięła wiadomość, że lubił bić ludzi. To są kłamstwa - powiedziała w wywiadzie. - Miał problemy, ale nie był gangsterem. Przeczytałam, że wynosił sprzęt z domu i dawał do lombardu. A ja potem rzekomo odkupowałam. To też nieprawda - dodała.

Kobieta wyznała, że teraz i ona, i jej dzieci, stały się ofiarami Stefana. Przez zbrodnię, której dokonał, boją się o siebie, myślą też o zmianie nazwiska. Jedna z córek pani Jolanty rozważa nawet wyprowadzkę.

Boją się napaści, podpalenia domu. A to są normalni, dorośli ludzie: studentka archeologii, absolwent politechniki czy kelner - mówiła pani Jolanta. - Myślę też o tym, co będzie, jeśli ktoś mnie rozpozna, skojarzy z tym, co zrobił Stefan. Dowiedziałam się, że jedna z koleżanek w pracy powiedziała, że to zła renoma dla placówki. Wzięłam urlop, teraz jestem na zwolnieniu. Wszyscy się boimy, że zostaniemy ukarani za Stefana. A co mieliśmy zrobić?

ZOBACZ: Stefan W. marzył o byciu mordercą? "Chciał iść na wojnę, żeby bezkarnie zabijać"

Jolanta W. o synu mordercy: Wciąż go kocham

Jak matka Stefana postrzega syna po tragedii z 13 stycznia? Kobieta wyznała w rozmowie z "Dużym Formatem", że to, co odczuwa po dokonanym przez niego przestępstwie, to najgorsze uczucie, jakiego doznała w życiu i choć straciła syna bezpowrotnie, nigdy się go nie wyrzeknie.

To jest najtrudniejsze. Jako matka wciąż go kocham. Tylko rozpaczam, że zrobił coś strasznego. Tyle osób skrzywdził, prezydenta, jego rodzinę, nas… A ja nadal jestem matką. - Urodziłam syna, który zabił człowieka, i muszę z tym żyć. Ale nigdy się go nie wyrzeknę.

ZOBACZ:  Stefan W.: przestał brać leki kilka dni przed morderstwem

Matka Stefana W. przeprasza rodzinę Pawła Adamowicza 

W trakcie wywiadu matka Stefana W. wspomniała także o rodzinie zamordowanego przez jej syna prezydenta Gdańska. Kobieta zapewniła, że chciałaby przeprosić za zbrodnię syna, jednak boi się, że jeszcze długo nie będzie mogła liczyć na wybaczenie.

Tak bardzo bym chciała prosić żonę, dzieci, rodziców oraz brata pana prezydenta o wybaczenie, ale wiem, że proszę o dużo i być może będę musiała na to długo poczekać. Dlatego chciałam tego jedynego wywiadu – żeby dotarły do nich moje słowa: bardzo państwa przepraszam. Bardzo przepraszam za moje dziecko. Proszę was o wybaczenie. Tak bardzo chciałabym cofnąć czas. Przepraszam wszystkich - powiedziała.

ZOBACZ TEŻ: