Wiadomości 12:27 31.01.2019

Nowe "Taśmy Kaczyńskiego"! Co chciał ukryć prezes? "Partia buduje sobie wieżowiec"

Taśmy Kaczyńskiego fot. Wikipedia

W czwartek "Gazeta Wyborcza" opublikowała kolejne "Taśmy Kaczyńskiego" czyli zapisy negocjacji prezesa PiS w sprawie budowy bliźniaczych wieżowców. Tym razem, w czasie nagrywanej rozmowy, Kaczyński tłumaczyć miał, czemu zawiesza projekt. Bał się konsekwencji politycznych.

"Taśmy Kaczyńskiego" od wtorku są jednym z najważniejszych politycznych tematów w Polsce. Dziennikarze "Gazety Wyborczej" dotarli do nagrań, na których Jarosław Kaczyński dyskutuje na temat budowy dwóch wieżowców w centrum Warszawy. Pieniądze na realizację inwestycji miał zdobyć z zaprzyjaźnionego banku Pekao SA. Kiedy jednak okazało się, że "K-Towers" mogą zagrozić wizerunkowi partii, postanowił projekt zawiesić.

Za budowę "bliźniaków" odpowiadać miała spółka Srebrna. Wstępnych prac nad wieżowcami podjął się z kolei austriacki biznesmen Gerald Birgfellner - prywatnie, mąż kuzynki Jarosława Kaczyńskiego.

Kiedy inwestycja natrafiła na trudności, a Austriak zażądał wynagrodzenia za dotychczasową pracę, okazało się, że pieniędzy nie dostanie. Jarosław Kaczyński stwierdził wtedy, że jedyna droga do wyegzekwowania należności, to pójście do sądu.

ZOBACZ:  To już koniec Kaczyńskiego? "Jak to wyjdzie na jaw, będzie zabójcze dla PiS"

Nowe "Taśmy Kaczyńskiego". "Będą mówić, że jestem zamożny"

Już we wtorek dziennikarze "Wyborczej" zapowiadali, że nagrań z Jarosławem Kaczyńskim w roli głównej jest więcej. Kolejny odcinek pojawił się w czwartek. Z niego dowiedzieliśmy się, dlaczego prezes PiS postanowił wstrzymać inwestycję wartą 1,3 miliarda złotych.

Mieliśmy taki plan, który został najpierw zablokowany na poziomie możliwości dostania tzw. wz (warunki zabudowy), zapowiedziano nam to różnymi kanałami z udziałem ważnych polityków PO, że w żadnym razie ta budowa nie będzie nam udzielona - mówił Kaczyński.

To jednak nie koniec. W swojej wypowiedzi wyjaśnił, że trwa kampania wyborcza (zbliżały się wybory samorządowe) i do inwestycji nie może dojść, bo byłaby niekorzystna wizerunkowo dla PiS.

Jest kampania o charakterze czysto politycznym pod tytułem: partia buduje wieżowiec, azjatyckie stosunki czy zgoła stwierdzenie, że to ja buduję, a w związku z tym jestem niezwykle zamożnym człowiekiem. Nie możemy sobie na to pozwolić - tłumaczył.

Wyjaśnił także, że choć PiS wystawiło swojego kandydata na prezydenta - Patryka Jakiego - nie mogą być go pewni w stu procentach, bo jest zbyt samodzielny.

Od razu mówię, że pan Jaki nie jest człowiekiem cudów. Po prostu nie można przewidzieć, co on będzie... (jeśli?) zostanie prezydentem Warszawy. To jest bardzo samodzielny polityk - powiedział Kaczyński.

ZOBACZ TEŻ: