Wiadomości 12:56 15.01.2019

Stefan W. zamordował prezydenta Adamowicza. Nowe szokujące informacje o nożowniku

Stefan W. schizofrenia fot. Facebook/ Stefan W.

27-letni Stefan W. wtargnął na scenę WOŚP w Gdańsku i na oczach tłumu zamordował prezydenta miasta, Pawła Adamowicza. Teraz na jaw wychodzą nowe, szokujące fakty na temat mężczyzny.

Tragedia, jaka rozegrała się w niedzielę w Gdańsku, odbiła się szerokim echem i komentowana jest przez media na całym świecie. W czasie "światełka do nieba" WOŚP, 27-letni Stefan W. wtargnął na scenę i krzycząc, że "PO go torturowała", trzykrotnie dźgnął prezydenta miasta Pawła Adamowicza.

Polityk był reanimowany, a następnie przewieziony do szpitala, gdzie przeszedł pięciogodzinną operację. Niestety, obrażenia ciała były tak duże, że lekarzom nie udało się go uratować. W poniedziałek, przed godziną 15, Minister Zdrowia poinformował o jego śmierci.

ZOBACZ:  Paweł Adamowicz nie żyje. Prezydent Gdańska zmarł po ataku nożownika

Stefan W. zamordował prezydenta Adamowicza. Nowe fakty

Już w kilka godzin po napadzie na prezydenta Pawła Adamowicza, wiadomo było, kim jest sprawca. To Stanisław W. - były więzień, oskarżony i skazany na 5,5 roku pozbawienia wolności za cztery napady z bronią w ręku na banki w Gdańsku. Od początku mówiło się też o jego problemach psychicznych, a media donosiły, że w czasie odbywania kary, w więzieniu "pomieszało mu się w głowie".

Teraz na jaw wychodzą kolejne fakty na temat mordercy. Okazuje się, że Stefan W. miał stwierdzone zaburzenie psychiczne, a informację o tym podał do publicznej wiadomości wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński.

Z tego, co poinformował mnie dzisiaj [poniedziałek – red.] komendant wojewódzki policji w Gdańsku, wynika, że także miał stwierdzone schorzenia natury psychiatrycznej - powiedział.

ZOBACZ:   Gdański WOŚP i obniżone wymogi bezpieczeństwa. Finał nie był imprezą masową

Stefan W. cierpi na schizofrenię paranoidalną. Przestał brać leki

Według ustaleń wp.pl, Stefan W. karę za napady na banki odbywał w różnych placówkach. Początkowo, jako więzień niebezpieczny, przebywał w Areszcie Śledczym w Gdańsku, później przeniesiono go do Zakładu Karnego w Malborku.

Tam też zaczęły się jego problemy - miał cierpieć na zaburzenia zachowania i emocji, co wymagało leczenia oraz obserwacji sądowo-psychiatrycznej. W 2016 roku u mężczyzny stwierdzono schizofrenię paranoidalną.

Po tym, jak jego stan psychiczny uległ pogorszeniu, skierowano go do Oddziału Psychiatrii Sądowej w Areszcie Śledczym w Szczecinie. Przebywał tam w okresie luty – kwiecień 2016 r. – podaje wp.pl. - W trakcie pobytu w Ośrodku w Szczecinie rozpoznano schizofrenię paranoidalną, zastosowano leczenie farmakologiczne oraz terapię.  Po uzyskaniu poprawy Stefan W. został skierowany do leczenia ambulatoryjnego. Po kilku miesiącach odmówił przyjmowania leków, ale według lekarzy, był w dobrym stanie psychicznym.

Teraz, w toku śledztwa w sprawie morderstwa Pawła Adamowicza, śledczy muszą sprawdzić, czy w czasie popełniania przestępstwa Stefan W. był poczytalny.

Zostanie on poddany badaniom przez dwóch biegłych lekarzy psychiatrów, aby ocenili oni, czy w chwili zdarzenia podejrzany cierpiał na chorobę psychiczną lub inne zaburzenie czynności psychicznych, a także, czy w chwili czynu miał zdolności do rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim zachowaniem- wyjaśnił zastępca Prokuratora Generalnego Krzysztof Sierak.

ZOBACZ TEŻ:  Korwin ostro o ataku na Adamowicza. "Kara śmierci to nie zemsta"