Wiadomości 12:41 01.02.2019

"Jurny Stefan" Niesiołowski pójdzie siedzieć? Wiedzieli o nim od lat. "To manipulacja"

Niesiołowski prokuratura fot. Foto Olimpik/REPORTER

Stefan Niesiołowski miał przyjmować "łapówki" w postaci seksualnych schadzek opłacanych przez trzech biznesmenów z Łodzi. Mężczyźni zostali zatrzymani przez CBA, prokuratura chce też zarzutów dla polityka.

W latach 2013-2015 Stefan Niesiołowski miał być korumpowany przez trzech biznesmenów z Łodzi. W zamian za organizowanie mu spotkań z prostytutkami (miało dojść do 29 schadzek), załatwiał im - zgodnie z zarzutami - intratne kontrakty.

Bogdan W., Wojciech K. i Krzysztof K. zostali zatrzymani przez CBA w czwartek 31 stycznia. Teraz prokuratura chce postawić zarzuty także politykowi. Wniosek w tej sprawie wpłynął już do marszałka Sejmu.

Niesiołowski zrzeknie się immunitetu

W czwartek wieczorem jeden z partyjnych kolegów Niesiołowskiego z UED zamieścił na Twitterze informację, że polityk gotowy jest zrzec się immunitetu.

Poseł Stefan Niesiołowski poinformował partię Unia Europejskich Demokratów, że jest gotów zrzec się immunitetu. Dajmy wymiarowi sprawiedliwości działać. Chcielibyśmy wierzyć, że sprawa nie będzie miała charakteru politycznego. Jesteśmy za jej pełnym wyjaśnieniem. Otwarte pozostaje pytanie, dlaczego akurat dzisiaj prokuratura ujawniła całą sprawę, skoro zarzucane czyny dotyczą lat 2013-2015 - czytamy w oświadczeniu.

O co chodzi w ostatnim zdaniu komunikatu? Okazuje się, że śledztwo w sprawie Niesiołowskiego i trzech biznesmenów zakończyło się już kilka lat temu! Jeszcze w 2013 roku przesłuchiwano zatrzymanych w czwartek biznesmenów. W 2015 roku CBA przekazało materiały operacyjne w sprawie prokuraturze - podaje Onet.pl.

Dlaczego więc dopiero teraz zaczynają się zatrzymania i oskarżenia w prokuraturze?

Materiał operacyjny to jest tylko wynik kontroli operacyjnej i musi on być zweryfikowany procesowo- powiedziała Ewa balik z Prokuratury Krajowej. - Dodam, choć nie mogę zdradzać szczegółów postępowania, że materiał operacyjny był prowadzony do zupełnie innej sprawy. Trudno mi jednak powiedzieć, dlaczego trwało to tyle czasu.

Niektórzy twierdzą jednak, że to próba przykrycia innych afer w państwie.

Czas i sposób, w jaki została ona upubliczniona, uważam za skandaliczne. Wyciek tego typu informacji jeszcze przed postawieniem komukolwiek zarzutów to po prostu sprawa dla prokuratury, która powinna zbadać, czy nie doszło przy tym do złamania prawa - powiedział były szef CBA Paweł Wojtunik.

Trzeba przy tym zwrócić uwagę na termin ujawnienia tych informacji, podanych w sposób obsyfiający główne postaci postępowania (...).  Wszystko dzieje się w momencie, kiedy partia rządząca jest w kryzysie. By odwrócić od tego uwagę opinii społecznej, wyciągany jest kolejny królik z kapelusza. Analizując charakter oraz sposób podawania informacji o tym postępowaniu, nie da się nie odnieść wrażenia, że ma to charakter politycznej manipulacji - powiedział Onetowi.

ZOBACZ TEŻ: