Mistrzowie zbrodni napadli na sklep w Lubinie. Łupy wynosili ratami, ale... nic nie ukradli

Złodzieje ukradli puste pudełka fot. Świstak Książki/Facebook

Dwóch rabusiów z Lubina dokonało skoku życia. Chcieli okraść sklep z grami, ale choć łupy nie mieściły im się w rękach, ostatecznie zupełnie nic nie ukradli.

W jednej z galerii handlowych w Lubinie doszło w sobotę do nietypowej kradzieży. Dwóch młodych mężczyzn postanowiło obrabować sklep z grami na konsole, jednak jak się okazało, ich skok nie był szczególnie udany.

Poczynania młodych rabusiów uchwycił monitoring. To dzięki nagraniom wiadomo, że około godziny 20 panowie zaczęli siłować się z drzwiami z pleksi, Wejście do lokalu oglądali z każdej strony, szukali jego słabych punktów, nie zauważyli jednak, że tuż obok zamontowana jest kamera.  

Komicznie to wyglądało. Podchodzili, dotykali, myśleli, jak dokonać kradzieży. No i w końcu udało im się sforsować tę szybę. Jeden z nich odginał pleksę, drugi wsadził rękę do środka. Najpierw zabrali kilkanaście pudełek, potem wrócili po więcej - powiedział TVN24 właściciel sklepu, Jacek Świtała.

Kiedy złodziejom udało się w końcu wejść do środka, zabrali się za wynoszenie łupów. W sumie zrabowali 57 pudełek, które z pomieszczenia wynosili partiami - nie przygotowali się do skoku, więc przedmioty nie mieściły im się w rękach.

To jednak nie koniec perypetii rabusiów. Skradziony towar porzucili w pobliskich krzakach i wrócili po niego następnego dnia rano. Tymczasem właściciel sklepu ogłosił w mediach społecznościowych, że został okradziony z... pustych pudełek. Rabusie pokusili się bowiem na same opakowania - w środku nie było płytek z grami.

ZOBACZ TEŻ:

Oceń artykuł