Humoroidy 15:16 15.02.2018

Krowa, która nie chciała zostać stekiem. Dała nura do jeziora i schroniła się na wyspie

Krowa rasy limousine fot. East News

Nawet strażacy na motorowej łodzi nie mogli jej dogonić.

To kolejna na polskiej ziemi krowa-uciekinierka, która postanowiła zmienić finał swojej historii. Pierwsza uciekła do żubrów, druga nad jezioro.

Jak podał portal nto.pl, do ucieczki doszło w Bukowie w województwie opolskim. Pracownicy skupu mieli przetransportować 6-letnią krowę pana Łukasza na rzeź. Właściciel zalecił im wcześniej uspokoić krowę środkami farmakologicznymi, ale pewni siebie pracownicy nie zastosowali się do jego wskazówek. Ku ich zdumieniu panowanie nad zwierzęciem okazało się sporym wyzwaniem.

Niepewna swojej przyszłości krasula zerwała się do ucieczki, gdy tylko otworzyły się drzwi obory. Według informacji zebranych przez „Nową Trybunę Opolską” krowa staranowała po drodze ogrodzenie z metalowej siatki i pobiegła przez pola w kierunku pobliskiego jeziora.

Pracownicy skupu stwierdzili, że w tym momencie ich praca dobiegła końca i odjechali. Pan Łukasz nie mógł pogodzić się z faktem, że jego krowa dała dyla ku wolności. Rozpoczął poszukiwania na własną rękę.

Jezioro Nyskie fot. Mapy Google

Nieustraszone bydlę

Krowa rasy limousine charakteryzuje się dość pokaźnymi rozmiarami. Może ważyć nawet tonę, więc znalezienie jej nie było tak trudne. Problemem okazało się sprowadzenie jej do domu. Zbuntowana krowa nie miała zamiaru dać się pokroić.

Pan Łukasz musiał wzywać pomoc. Niestety jego pracownicy też nie podołali, a jeden z nich skończył ze złamana ręką i potłuczonymi żebrami.

Krowa wyraźnie zmęczona walką z człowiekiem rzuciła się w wody Jeziora Nyskiego i popłynęła w kierunku wyspy. Choć nie spodobało się to jej właścicielowi, pan Łukasz docenił jej zaawansowane umiejętności.

Widziałem, jak nurkowała pod wodą – powiedział hodowca. (nto.pl)

Krowie spodobało się wyspiarskie życie, bo mieszka tam już trzy tygodnie. Jest wygodnie, bo może liczyć nawet na obiad z dowozem, o co zadbał jej właściciel.

Teraz krąży wzdłuż brzegu jeziora między Bukowem a Siestrzechowicami. W tarninach, zaroślach nikt jej nie złapie, a w okolicy pełnio jest saren i dzików – mówi przejęty pan Łukasz. (nto.pl)

W końcu po krowę ruszyli strażacy. Byli pewni, że łodzią motorową bez problemu przetransportują krasulę na drugi brzeg. Ci również nie docenili krowich umiejętności.

Kiedy strażacy zeszli na ląd, krowa z drugiej strony wyspy weszła do wody i przepłynęła ok. 50 metrów na sąsiedni półwysep. Zwierzę było mocno spłoszone, nie dało się podejść bliżej niż 70 metrów, ale było w dobrym stanie – relacjonował Paweł Gotowski, zastępca komendanta powiatowego straży pożarnej w Nysie. (nto.pl)

Pan Łukasz zamierza użyć tzw. strzelby palmerowskiej, która uśpi zwierzę i nie zrobi mu krzywdy. Niestety lokalnemu weterynarzowi skończyły się naboje, a zdobycie kolejnych potrwa kilka dni.

Krowa może więc przez kilka dni spać spokojnie. Tego samego nie można powiedzieć o jej właścicielu, którego krowa pozbawiła konkretnej sumy pieniędzy. Hodowca nie tylko nie sprzedał krowy, ale i zapłacił mandat za to, że jej nie upilnował. 

Krowa

WIĘCEJ NEWSÓW I ROZRYWKI? SPRAWDŹ PLANETĘ NA FACEBOOKU!

Zagłosuj

Co myślisz o poczynaniach krowy?

Oceń artykuł