Grawitacja 11:27 04.12.2017

20 godzin niepokoju w NASA. Wszystko przez sondę z głębokiego kosmosu

20 godzin niepokoju w NASA Wszystko przez sondę z głębokiego kosmosu fot. NASA

Nikt nie wiedział, jakiego efektu się spodziewać.

Naukowcy z NASA mogą mieć powód do dumy. Ekspertom udało się uruchomić silniki w sondzie wystrzelonej z Ziemi w 1977 roku. To ogromne osiągnięcie, zważając na to, że Voyager 1 znajduje się daleko od domu.

Maszyna wymagała drobnej korekty kursu, aby jej 3,5 metrowa antena była zwrócona w stronę naszej planety. To działanie ma wydłużyć życie eksperymentu o 2-3 lata. Do wykonania tego ruchu potrzebne było włączenie silników, których nie używano od 37 lat.

Co więcej, na efekt działań naukowcy musieli poczekać około 19,5 godziny, ponieważ sonda znajduje się w odległości ponad 20 miliardów kilometrów. Wszystko przebiegło zgodnie z planem.

 

Odległa przestrzeń

Jak podaje serwis pulskosmosu.pl, sonda jest czymś w rodzaju „wehikułu czasu”, który rozpoczął swoją podróż 5 września 1977 roku. Jej zadaniem jest badanie promieniowania w głębokim kosmosie, robienie zdjęć oraz dostarczenie obcym cywilizacjom wiadomości o istnieniu życia na Ziemi. To najdalej wysunięty obiekt stworzony przez człowieka, ponieważ znajduje się w odległej przestrzeni międzygwiezdnej.

Można powiedzieć, że na pokładzie Voyagera 1 znajduje się cała ludzkość. To dlatego, że naukowcy umieścili w sondzie złotą płytę pełną zdjęć i dźwięków pokazujących różnorodność życia na naszej planecie. Na dysku wypalono dokładną instrukcję jego uruchomienia, aby obce cywilizacje wiedziały jak zrozumieć kosmiczną przesyłkę.

 

Oceń artykuł