Czarna dziura 11:29 14.01.2019

Zaatakował prezydenta, krzyczał, że PO go torturowała. Kim jest Stefan W? [ZDJĘCIA]

Stefan w zaatakował prezydenta adamowicz w stanie ciężkim fot. Facebook/Stefan W.

Prezydent Paweł Adamowicz został zaatakowany nożem i walczy o życie. Napastnik tłumaczył, że to wina PO, bo go torturowała i niewinnego skazała na więzienie. Jak było naprawdę?

Prezydent Paweł Adamowicz walczy o życie po ataku nożownika, 27-letniego Stefana W. Mężczyzna zaatakował polityka w czasie finałowego koncertu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Gdańsku. Zadał trzy ciosy nożem, uszkadzając między innymi serce i przeponę.

Chwilę po ataku napastnik chwycił za mikrofon i wykrzyczał, że jego działanie to wina PO, przez którą trafił niesłusznie osądzony do więzienia.

Halo! Halo! Nazywam się Stefan W., siedziałem niewinny w więzieniu, siedziałem niewinny w więzieniu, Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz - krzyczał.

ZOBACZ:  Atak nożownika na WOŚP w Gdańsku. Prezydent w stanie ciężkim [WIDEO]

Stefan W. pokrzywdzony przez PO? Kim jest sprawca ataku na Adamowicza?

Mężczyzna, który próbował zabić w Gdańsku prezydenta Pawła Adamowicza, to 27-letni Stefan W. Mężczyzna już ze sceny poinformował zgromadzonych o motywach swojej zbrodni. Czy jednak faktycznie wcześniej odsiadywał wyrok za niewinność, z winy Platformy Obywatelskiej?

Policja z Gdańska potwierdziła już, że nożownik przebywał wcześniej w więzieniu. Za kratki trafić miał za rozboje - sądzony był o napady na cztery gdańskie banki.

Jak podała rzeczniczka policji, ppłk. Elżbieta Krakowska, sprawca zakończył odbywanie poprzedniej kary i w czasie ataku nie przebywał na przepustce. Co więcej, w czasie odsiadywania jednego z wyroków miały być stwierdzone u niego zaburzenia psychiczne.

Po ataku napastnik wykrzyczał ze sceny swoje imię i nazwisko, dzięki czemu łatwiej było go zidentyfikować. Okazuje się, że w wieku 22 lat został skazany na więzienie za czterokrotną napaść na cztery różne placówki bankowe w Gdańsku. Od 8 maja do 12 czerwca 2013 roku napadł na trzy oddziały SKOK-ów i placówkę Crédit Agricole - podawała w 2014 roku "Gazeta Wyborcza".

Do każdego z napadów doszło w momencie, gdy w placówkach nie było klientów. Mężczyzna wyjmował broń i groził personelowi. W sumie jego łupem padło około 15 tysięcy złotych, z czego policji udało się odzyskać jedynie 2,5 tysiąca. Resztę mężczyzna wydał między innymi na wakacje na Wyspach Kanaryjskich.

Co ciekawe, w czasie procesu, Stefan W. przyznał się do winy i tłumaczył, że "chciał mieć pieniądze, których nie potrafił zdobyć", a jak przeprowadzić napad dowiedział się z filmów. Za swoje czyny został skazany na 5,5 roku więzienia i 30 tysięcy złotych grzywny.

ZOBACZ:  Ostre komentarze Pawłowicz po ataku na prezydenta. Oskarża Owsiaka

Stefan W.

Stefan W. - miłośnik kulturystyki na utrzymaniu rodzeństwa

Jak podaje Fakt.pl, Stefan W. w czasie odsiadki w więzieniu, dużo czasu spędzał na siłowni. W kręgu jego zainteresowań leżały przede wszystkim sporty walki i kulturystyka. Jego znajomi mieli twierdzić, że w czasie odbywania kary "pomieszało mu się w głowie". Z relacji TVN24 wynika natomiast, że w więzieniu mężczyzna poddany był stałej obserwacji psychiatrów, często izolowany był też od innych pacjentów.

Przed napadami pamiętam go jako normalnego chłopa. Chodził na siłownie, graliśmy razem w tibie (ktoś tam z jego rodziny miał nieźle zarabiający serwer prywatny). Byłem z nim na manifestacji przeciwko ACTA, pamiętam, jak mi opowiadał, że ma zamiar zmierzyć się z dzikiem w lesie (siłować się z nim czy coś) i wrzucić to na YouTube. Taki pozytywny wariat. Absolutnie nie popieram, tego co zrobił. Życzę panu Adamowiczowi szybkiego powrotu do zdrowia - napisał jeden z użytkowników serwisu Wykop.pl, podający się za znajomego Stefana W. - Był wielki od zawsze. Takie geny miał. Nie wiem. Ale rok temu jeszcze gadałem z kumplem, który mniej więcej wiedział, co się z nim dzieje. On miał ponoć jakieś grube loty w głowie, od początku odsiadki był izolowany, sporo kumpli się na niego wypięło, więc samotność i świadomość tego, że życie sobie zje...ł, doprowadzała go zapewne do szału. Ale czemu akurat Adamowicz? Z tego, co wiem, więźniowie mogą pisać prośby o ułaskawienie/skrócenie kary do prezydenta, ale kraju, a nie miasta! - dodał.

Jak nieoficjalnie dowiedzieli się dziennikarze Gazety Wyborczej, Stefan W. już jako nastolatek leczony był w jednym ze szpitali psychiatrycznych w Gdańsku. 

ZOBACZ TEŻ:  Nożownik zaatakował w czasie koncertu. Gwiazdy wydały oświadczenie

Stefan W.
Stefan W.
Stefan W.
Stefan W.