Czarna dziura 13:38 27.08.2018

Ratownicy walczyli o jego życie. Żona: „Teraz jest śmierć mojego męża, ja chcę to nagrać”

WOPR akcja fot. Piotr Hukalo/East News

Kobieta twierdzi, że akcja reanimacyjna nie przebiegała poprawnie.

Do tragicznego zdarzenia doszło 22 lipca przy niestrzeżonej części plaży w Sopocie. Ratownikom WOPR nie udało się uratować 59-latka, który utonął w morzu – podaje Polsat News. Według pani Haliny, wdowy po mężczyźnie, akcja reanimacyjna nie przebiegała poprawnie, co postanowiła dowieść udostępnionym w sieci nagraniem.

W akcji brało udział ośmiu ratowników ze strony Sopockiego WOPR i trzy zespoły pogotowia ratunkowego - poinformował polsatnews.pl prezes Sopockiego WOPR. (polsatnews.pl)

Pani Halina przyznała, że próbowała wtrącić się w akcję reanimacyjną, bo "zna się na działaniach ratowniczych". Tymczasem zdaniem prezesa sopockiego WOPR Macieja Dziubicha, "kobieta utrudniała prowadzenie działań ratowniczych, uszkadzając niektóre elementy sprzętu ratowniczego". 

ZOBACZ TEŻ: Legendarny sportowiec nie żyje. Utonął, gdy ratował psa 

Kobieta przeszkadzała w akcji ratunkowej? 

Zgodnie z relacjami świadków i ratowników kobieta nie tylko przeszkadzała ratownikom, ale i zachowywała się wobec nich agresywnie, a jednego z nich ugryzła w rękę. Miała wtedy zostać przewrócona na piasek, przez co, jak twierdzi, uszkodziła kolano.

Na jednym z kilku wstrząsających nagrań udostępnionych przez kobietę (uwaga, film może być nieodpowiedni dla niektórych użytkowników!) słychać głosy świadków zdarzenia, którzy próbują ją uspokoić i odciągnąć od ratowników walczących o życie jej męża. Tymczasem pani Halina podniesionym głosem powtarza m.in. „ja nagrywam akcję męża, mąż się topi, proszę dać mi święty spokój”, „teraz jest śmierć mojego męża, ja chcę to nagrać”.

W rozmowie z polsatnews.pl prok. Grażyna Wawryniuk potwierdziła, że w sprawie śmierci mężczyzny prowadzone jest śledztwo.

Zagłosuj

Czy ratownicy mieli prawo użyć siły wobec kobiety?

Oceń artykuł