Czarna dziura 15:04 27.03.2018

Wmówił jej, że wypił truciznę. Seks był jedynym antidotum

Trucizna i seks fot. East News/Isopix/SIERAKOWSKI

Medycyna naturalna na ostro.

Mężczyźni mają różne sposoby na podryw i zaciągnięcie kobiety do łóżka. Pewien 25-latek z Nowej Zelandii wykazał się jednak przesadną kreatywnością. Jak podaje nzherald.co.nz, skłamał, że umierał i musi zastosować leczenie seksem.

Gdy zjawił się w domu swojej ofiary udawał obolałego po pobiciu, miał czerwoną twarz. Wyznał, że zmuszono go do wypicia trucizny. Czas uciekał, konieczne było szybkie wypocenie toksyn. Przedstawicielka płci pięknej zasugerowała, by pobiegał. Przekonał ją jednak, że najlepiej zrobić to podczas stosunku płciowego.

To brzmi jak fabuła filmu porno. Ukąsił mnie wąż. Musisz wyssać jad albo umrę - napisało radio Rock 108 na swoim Twitterze.

Takiej ilości toksyny, jaką rzekomo miał w organizmie, nie było łatwo wydalić z organizmu. Jego zdaniem potrzebne były 3 „numerki” i 4 „inne czynności seksualne”. Aby przeżył musieli pójść na całość 3 razy w ciągu 48 godzin. Kobieta nie zamierzała pozwolić mu umrzeć.

Skłamał jej, że wypił truciznę. Tylko seks mógł ocalić mu życie - napisało nzherald.

Zmuszenie do seksu i groźby

Tuż przed zdarzeniem kobieta otrzymywała maila z nieznanego adresu. Potwierdzały jego historię i zawierały erotyczne instrukcje.

Wkrótce zaczęła otrzymywać groźby wobec jej bliskich. Miała kopulować z oszustem przed kamerą od 3 do 7 razy dziennie lub dopóki on nie zaśnie. Gdyby się nie zgodziła, skrzywdziłby jej rodzinę, a do sieci trafiłyby jej nagie zdjęcia.

Zdecydowała się iść na policję. „Otruty” przyznał się do winy i odpowie za napaść oraz doprowadzenie groźbą do stosunku seksualnego. Wyrok zapadnie 25 maja w sądzie w Rotorua.

ZOBACZ TEŻ: Seks w lesie. Zostali przyłapani przez rowerzystów

Zagłosuj

Czy uprawiałbyś z kimś seks, by ocalić mu życie?

Oceń artykuł