Czarna dziura 13:22 24.01.2018

Jechali samochodem po pustkowiu. Minął ich gigantyczny lodołamacz

Lodołamacz Tajmyr fot. @oper_11 (Anton Panov) / Instagram

Takie rzeczy tylko w Rosji.

Uczestnicy ekspedycji „Dikson”, eksplorujący północne wybrzeża Oceanu Arktycznego, mieli wiele szczęścia. Niewiele brakowało, a zmiażdżyłby ich atomowy lodołamacz Tajmyr. Przepłynął zaledwie kilka metrów od nich, ryjąc bezlitośnie zamarznięte podłoże.

Jak podaje gazetazp.ru, członkowie ekspedycji wyruszyli 15 stycznia z Norylska. Ich cel to miasto Dikson leżące w pobliżu ujścia rzeki Jenisej w Kraju Krasnojarskim. Nim tam dotarli, mogli z bliska na Morzu Karskim podziwiać 150-metrową jednostkę, która jest w stanie skruszyć nawet 5-metrową taflę. Przeprowadza statki do ujść rzek na Syberii.

Samochodem po lodzie

Członek wyprawy Anton Panow napisał na Instagramie, że lód drżał mu pod stopami. Przyznał, że ciężko mu opisać słowami to czego doświadczył.

Mieliśmy bliskie spotkanie z lodołamaczem. To ogromna maszyna - relacjonowali członkowie ekspedycji (instagram.com/oper_11).

Warto dodać, że ekspedycja nie podróżuje łodziami. Przemierza zamarznięte pustkowia samochodami terenowymi. Zmaga się m.in. z ekstremalnie niskimi temperaturami. Momentami jest nawet 50 stopni Celsjusza poniżej zera.

O wspomnianym lodołamaczu było już głośno w 2011 roku. Podczas rutynowego wygaszania reaktora (KLT-40) w jednostce wykryto wyciek nuklearny. Było to ok. 6 tys. litrów płynu chłodzącego. Radiacja nie wydostała się poza instalację systemu wentylacyjnego.

Zagłosuj

Czy chciałbyś znaleźć się tak blisko lodołamacza?

Oceń artykuł