Czarna dziura 12:48 30.08.2018

Pyton z Warszawy gwiazdą amerykańskich mediów. Mówią o nim Bertha

Pyton z Warszawy gwiazdą amerykańskich mediów. Mówią o nim Bertha fot. Foto Olimpik/REPORTER

Polski wąż zasłynął w USA po trwającej kilka tygodni ucieczce.

Po pytonie znad Wisły ani słychu, ani widu. O poszukiwaniach nieuchwytnego gada mówiło się wiele od początku lipca, gdy w gminie Konstancin-Jeziorna pod Warszawą znaleziono niemal 6-metrową wylinkę pytona tygrysiego.

Od tego czasu w poszukiwania angażowały się kolejne służby, a do akcji włączyli się nawet jasnowidz Jackowski i detektyw Rutkowski. Ich starania nie przyniosły jednak rezultatu.

O grasującym w okolicach stolicy wężu huczały też media plotkarskie. Nic dziwnego, bo wojnę gadowi wypowiedziała otwarcie królowa polskiej piosenki, Maryla Rodowicz, która obawiała się o bezpieczeństwo swoich kotów.

Z kolei upust swojej kreatywności dali internauci i redaktorzy satyrycznego portalu ASZ Dziennik, którzy donosili o pojedynku o fotel prezydenta WarszawyJaki wyzwał Trzaskowskiego na pojedynek! "Kto pokona pytona, zostanie prezydentem Warszawy" – brzmiał jeden z nagłówków ASZ Dziennika.

ZOBACZ TEŻ: Tajemniczy szkielet w Wiśle. Czy to pyton? 

Pyton tygrysi w światowych mediach

Wędrówką pytona tygrysiego wzdłuż Wisły żyła cała Polska, ale egzotycznym wężem w środku Europy zainteresowały się też światowe media. Teraz pisze o nim „The Wall Street Journal”.

Drew Hinshaw, autor opublikowanego we wtorek obszernego artykułu powstałego we współpracy z polską dziennikarką, Natalią Ojewską, szczegółowo opisuje proces wielotygodniowych poszukiwań pytona i podkreśla, jak bardzo Polacy zaangażowali się w sprawę.

Nic tak nie łączy podzielonego kraju, jak nieuchwytny 5,5 metrowy wąż na przedmieściach – brzmi tytuł tekstu. (wsj.com)

Misja poszukiwawcza pytona stała się dla kraju rozdzieranego przez tradycyjna wojnę pomiędzy nacjonalistyczną władzą a liberalną opozycją, mile widzianą, letnią rozrywką. Tysiące Polaków dzieliło się plotkami, żartami i memami, próbując przewidzieć kolejny ruch lub motywy drapieżnika – pisze Hinshaw. (wsj.com)

Jak się okazuje, przemierzający Polskę pyton został ochrzczony przez uczestników „największego polowania na węża w Europie” imieniem Bertha i, jak podkreśla autor tekstu, jeśli wąż nie znajdzie się przed początkiem jesieni, jego żywot zakończy się prawdopodobnie razem z odejściem lata.

ZOBACZ TEŻ: Pyton znaleziony na lotnisku. Prawie poleciał na Barbados 

Zagłosuj

Czy uważasz, że pyton grasujący nad Wisłą faktycznie istnieje?

Oceń artykuł