Czarna dziura 12:46 05.12.2018

Funkcjonariusz zatrzymał limuzynę Kaczyńskiego. Już nie jest policjantem

Policjant zatrzymał limuzynę Kaczyńskiego fot. EASTNEWS/ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER

Jak ustaliła Wp.pl, funkcjonariusz, który w Bydgoszczy zatrzymał limuzynę rządową za łamanie przepisów drogowych, nie pracuje już w policji. Do incydentu z udziałem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i jego kierowcy doszło 30 września. Tuż po zdarzeniu mundurowy odszedł ze stanowiska.

W czasie kampanii wyborczej przed wyborami samorządowymi, w Filharmonii w Bydgoszczy odbyła się konwencja Prawa i Sprawiedliwości. W tej udział wziął między innymi prezes partii, Jarosław Kaczyński.

Niestety, tuż przed imprezą polityk i jego szofer musieli zmierzyć się z nadgorliwym funkcjonariuszem policji. Kierowca Jarosława Kaczyńskiego postanowił pod Filharmonię podjechać od tyłu, a żeby to zrobić, wjechał pod prąd w jednokierunkową uliczkę.

To nie spodobało się policjantowi, który zatrzymał łamiącego przepisy ruchu drogowego kierowcę. W czasie kontroli usłyszeć miał między innymi, że jeśli nie przepuści auta prezesa, straci pracę. Funkcjonariusz nie wypisał mandatu, dał jedynie pouczenie, a limuzyna Jarosława Kaczyńskiego ostatecznie wjechała na parking.

Policjant zatrzymał auto Kaczyńskiego. Odszedł z policji

Teraz okazuje się, że policjant, który we wrześniu odważył się pouczyć kierowcę prezesa PiS, w policji już nie pracuje. W rozmowie z Gazetą Wyborczą powiedział, że sam zwolnił się z pracy, jednak nie może zdradzić więcej bez zgody byłego przełożonego. Procedura przeniesienia go do wojska miała być wszczęta już wcześniej.

Mimo to politycy PO wystosowali aż trzy oficjalne pisma w sprawie. Marcin Kierwiński i Krzysztof Brejza zażądali od premiera Mateusza Morawieckiego kontroli w KGP, a od szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego i komendanta głównego policji szczegółowych wyjaśnień.

ZOBACZ TEŻ: Dachował policyjny radiowóz. Eskortował zagraniczną delegację na COP24

Oceń artykuł