Czarna dziura 14:26 20.02.2018

Fake newsy zdobyły internet. Już nie tylko papież Benedykt "nie żyje"

Fake newsy o smierci fot. facebook.com / Pope Benedict XVI, Sylvester Stallone, Mark Hamill

Sylvester Stallone i Mark Hamill mieli ubaw po pachy. 

Fake newsy, czyli fałszywe informacje publikowane w celu osiągnięcia konkretnego celu, są w sieci zjawiskiem nagminnym. Rzadko jednak zdarza się, by dały się na nie nabrać profesjonalne redakcje.

Niestety, tak miażdżące wpadki dziennikarzy przytrafiały się w ostatnim czasie kilkukrotnie. Fałszywe informacje o śmierci dwóch znanych osób pojawiły się nawet jednego dnia.

19 lutego polskie media obiegła wstrząsająca wiadomość o śmierci papieża Benedykta XVI. Informacja błyskawicznie obiegła sieć, a udostępniali ją nie tylko internauci, ale i czołowe polskie media, m.in. portal Onet i Telewizja Republika.

Onet fot. Screen / onet.pl
Republika fot. Screen, twitter.com / @republikatv

Wszystko dlatego, że redakcje dały się nabrać przez jednego użytkownika Twittera. Co więcej tweet został zamieszczony na podejrzanym i niesprawdzonym koncie „Franza Lacknera, arcybiskupa Salzburga”. Jak informuje dorzeczy.pl, „arcybiskup” zamieścił na swoim koncie tylko 4 posty, a  obserwował tylko polskich polityków i dziennikarzy. To właśnie do nich skierowana była udana prowokacja.  

Mimo, że żadna polska lub zagraniczna agencja prasowa, ani hierarchowie nie potwierdzili tragicznej wiadomości, wizja „zdobycia internetów” wiadomością z ostatniej chwili wygrała z powinnością zweryfikowania źródła. Tysiące Polaków zdążyło zapewne odmówić różaniec za duszę Josepha Ratzingera, nim wyszło na jaw, że konto "Lacknera" należy do włoskiego dziennikarza Tommasso Debenedettiego. 90-letni Joseph Ratzinger żyje, choć od dłuższego czasu choruje.

Żegnaj Rocky Balboa

Tego samego dnia podobny błąd popełnili internauci za granicą. Sylvester Stallone zmarł dziś rano na raka prostaty. Aktor do końca utrzymał chorobę w tajemnicy – grzmiały nagłówki. 

71-letni aktor został uśmiercony przez internautów po raz drugi. Wcześniej pogłoski o jego nagłej śmierci obiegły media społecznościowe w 2016 roku. Tym razem sam postanowił sam odnieść się do informacji o swojej śmierci. Wymowny wpis zamieścił na Instagramie. 

Proszę, zignorujcie tę głupotę… Żywy, szczęśliwy i zdrowy… Nadal uderzam! – napisał Stallone. (instagram.com / @officialslystallone)

Aktor ma jednak spore poczucie humoru. Fanom udostępnił nagranie z radosnego popołudnia spędzanego w towarzystwie córek, które skomentował w równie radosny sposób. Zamknąłem córki na zewnątrz podczas małej burzy z gradem... To wspaniałe móc powrócić z martwych! - podpisał beztroskie wideo na swoim Instagramie. 

Równie pogodny wpis dotyczący swojej śmierci zamieścił Mark Hamill. Odtwórca Luke’a Skywalkera był już uśmiercany dwukrotnie. "Zmarł" najpierw w lutym, potem w czerwcu 2017 roku. 

Na swoim Instagramie opublikował czarno-białe zdjęcie opatrzone hashtagiem #DontRushMe, czyli "nie pospieszajcie mnie". Pod datą swojej rzekomej śmierci dodał, że żyje i ma się dobrze.

Fake News

Tego typu wiadomości są obecne w mediach od dawna. Stosowane są głównie w celu zaszkodzenia konkurencji lub dla rozgłosu, choć stosują je nie tylko znani, ale też ich fani czy hejterzy.

Popularyzacja internetu, a szczególnie mediów społecznościowych, spowodowała, że zjawisko fałszywych informacji – fake newsów – zaczęło się nasilać – mówi dr Mariusz Woźniakowski z Katedry Marketingu Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego. (nczas.com)

Woźniakowski przewiduje, że zjawisko będzie się nasilać. To dlatego, że jest to droga na skróty do osiągnięcia rozgłosu. Trzeba jednak zaznaczyć, że nikt nie lubi być oszukiwany. Tak tęga dawka fake newsów powoduje, że społeczeństwo z coraz większą nieufnością podchodzi i będzie podchodzić do pojawiających się nagle kontrowersyjnych informacji.

Zagłosuj

Uwierzyłeś kiedyś w fake newsa?

Oceń artykuł