Czarna dziura 12:56 27.09.2018

Okradane kontenery PCK na ubrania. "Pieniądze trafiały do polityków PiS"

PCK kontener na ubrania fot. Facebook.com/Absurdy Siemianowic Śląskich

Kolejna prokurator rezygnuje ze sprawy.

Dolnośląskie PCK i kradzież pieniędzy pochodzących z kontenerów na ubrania. Jak ustalili dziennikarze „Gazety Wyborczej” po rocznym śledztwie, pieniądze z PCK dostawali politycy Prawa i Sprawiedliwości. Stanowiły ich dodatkowy stały dochód, a także służyły jako finansowanie kampanii wyborczych. Podają, że w ten sposób zarabiał m.in poseł PiS Piotr Babiarz.

ZOBACZ TEŻ: Dotacja od państwa dla Rydzyka. Będzie walczył z przestępczością?

PCK - kontenery na ubrania i przekręty finansowe

W latach 2014-2017 odzież miała być kradziona z kontenerów PCK. Nie trafiała do najbiedniejszych. Firma „słup” sprzedawała ją w lumpeksach i hurtowniach. Gdy pracownicy Dolnośląskiego Polskiego Czerwonego Krzyża dokonywali przestępstwa, oddziałem kierowali politycy PiS.

Minister Anna Zalewska i finansowanie kampanii wyborczych

W sprawę może być zamieszana Anna Zalewska. Jak przypomina Money.pl, powołując się na śledztwo Gazety Wyborczej, podejrzany Bartłomiej Ł.-T. miał przekazać pieniądze ówczesnemu pracownikowi biura poselskiego obecnej minister edukacji. Wpłacił on prawie 13 tys. złotych na jej kampanię do Parlamentu Europejskiego. Twierdzi, że pochodziły z oszczędności. Dziś jest wiceprezesem spółki wspólnależącej do skarbu państwa. Wcześniej tę funkcję pełniła jego żona.

Prokuratura i śledztwo

Wrocławska prokuratura zajęła się sprawą wyprowadzenia z PCK ponad miliona złotych, ale pojawiły się problemy. Prokurator zrezygnowała ze sprawy z powodu ciąży. Kolejna prokurator poprosiła o dobrowolną degradację i nie chce zajmować się tym tematem. Po tekście „Wyborczej” Piotr Babiarz został zmuszony do oddania legitymacji poselskiej.

Kontenery PCK - co naprawdę dzieje się z ubraniami?

Nie od dziś wiadomo, że nie wszystkie ubrania z pojemników trafiają do potrzebujących. W 2016 roku "Gazeta Wrocławska" opublikowała szokujące doniesienia i pokazała zdjęcia m.in. ubrań z kontenerów, które leżały na ziemi jak odpadki. Część z nich miała być spalona. Podobny przypadek nagłośniła "Gazeta Olsztyńska", gdy ubrania leżały razem ze śmieciami na ziemi. Pracownicy PCK tłumaczyli, że tylko 30 procent ubrań nadaje się do ponownego użytkowania. Pozostałe są utylizowane.

Na stronie nanowosmieci.pl może przeczytać, że część odzieży jest recyklingowana. Przerabia się ją np. na części przemysłowe i materiały do uszczelniania.

ZOBACZ TEŻ: Anna Sobecka z PiS protestuje. Harcerstwo promuje gejów?

Oceń artykuł