Czarna dziura 12:18 11.05.2018

Nowe koło ratunkowe w Milionerach. Zaskakująca zmiana zasad

 Who Wants To Be A Millionaire fot. youtube.com/ Who Wants To Be A Millionaire

Widzowie i gracze są zadowoleni. 

Teleturniej Milionerzy emitowany jest w polskiej telewizji na podstawie brytyjskiego formatu Who Wants to Be a Millionaire? Na Wyspach program obchodził właśnie swoje 20 urodziny. Z tej okazji producenci zdecydowali się na rewolucyjną zmianę - wprowadzili do programu nowe koło ratunkowe.

Do tej pory gracze mieli do dyspozycji tylko trzy - telefon do przyjaciela, pytanie do publiczności i pół na pół. Teraz pojawiła się zupełnie nowa opcja: Zapytaj prowadzącego. Na jego ekranie nie pojawia się jednak poprawna odpowiedź, zatem jedyne na co może liczyć uczestnik programu to wiedza i intuicja prowadzącego.

ZOBACZ TAKŻE: Soczyste "kur*a" padło w Milionerach. Graczowi puściły nerwy 

Milionerzy - pytanie do prowadzącego

Kilku Brytyjczyków z takiej opcji już skorzystało. Prowadzący teleturniej Jeremy Clarkson, znany w Polsce również z programu „Top Gear” nie zawsze radził sobie z pytaniami.

Jesteś pewien, że chcesz mnie zapytać? – mówił głośno, gdy jeden z graczy poprosił o jego pomoc z pytaniem dotyczącym angielskiej ligi krykieta.

Nienawidzę krykieta. Gardzę nim prawie tak samo, jak golfem – dodał Jeremy. (youtube.com/ Who Wants To Be A Millionaire?)

ZOBACZ TAKŻE: Maria Romanek wygrała milion w "Milionerach" 

Ostatecznie jednak udało mu się nakierować gracza na właściwe tory, a ten mógł kontynuować grę. Opcja pytania do prowadzącego przypadła graczom i widzom do gustu. Zwłaszcza, że charyzmatyczny Jeremy rozbawia ich do łez.

Czy pytanie do prowadzącego pojawi się także w Polsce – nie wiadomo. Sądząc jednak po wyjątkowo pozytywnych reakcjach brytyjskiej publiczności, taka innowacja mogłaby sprawdzić się również w naszym kraju. 

Zagłosuj

Jesteś za wprowadzeniem czwartego koła ratunkowego w Polsce?

Oceń artykuł