Czarna dziura 13:50 27.11.2018

Posłanka o Marszu Niepodległości. Porównała go z protestami we Francji

Protesty we Francji - Ewa Lieder (Nowoczesna) porównała je z Marszem Niepodlełości fot. Youtube.com

Marsz Niepodległości 2018 i protesty we Francji – posłanka Ewa Lieder (Nowoczesna) porównała je komentując w radiu wydarzenia polityczne. Wskazała przyczyny zamieszek na Polach Elizejskich.

Podczas wywiadu w „Radiu Gdańsk”, prowadzący chciał wiedzieć, dlaczego przywódcy Unii Europejskiej, w tym Donald Tusk, nie reagują na bieżące wydarzenia we Francji. Posłanka Ewa Lieder przyznała, że „sobie poczytała” i przyjrzała się protestom we Francji. Jej zdaniem takie demonstracje w krajach demokratycznych "się zdarzają".

ZOBACZ TEŻ: Hanna Gronkiewicz-Waltz zakazała Marszu Niepodległości

Przyjrzałam się też, że tam nie było żadnych faszystowskich haseł i niczego takiego, co się u nas dzisiaj dzieje. Są na wielu naszych demonstracjach – powiedziała Ewa Lieder. (radiogdansk.pl)

Hasła na marszu 11 listopada

Prowadzący audycję poprosił, by posłanka podała przykłady, jakie hasła widziała na polskich demonstracjach. Twierdziła, że na Marszu niepodległości było „dużo takich haseł w 2018 i 2017 roku". Nie były wypisane, ale wykrzykiwane, np. „Europa biała albo wyludniona”.  Sławomir Rybicki (Platforma Obywatelska) zwrócił uwagę, że on takich haseł nie zauważył.

Prowadzący nie zgodził się, by porównywać polski marsz z zamieszkami we Francji, gdzie spowodowano wiele zniszczeń, płonęły też samochody.

Zdaniem posłanki demonstracje we Francji były wywołały głównie podniesione ceny paliw. Uważa jednak demonstrację za legalną i zgodną z zasadami demokracji.

Internauci skrytykowali posłankę za jej wypowiedź. Niektóre komentarze są dla niej bezlitosne.

Jakiś taki drżący głos ma. Za słabe leki czy utajony orgazm? -pyta frytex2. (wykop.pl/sekat)

I to się nazywa fiksacja - uważa krulwypoku.(wykop.pl/sekat)

Kto ją wybrał niech przeprasza - apeluje juzwos.(wykop.pl/sekat)

Zamieszki i protesty w Paryżu- "bitwa" we Francji

Protest „ruchu żółtych kamizek” (gilets Jaures) we Francji w centrum Paryża odbył się w sobotę. Jak podaje BBC.com, w całym kraju protestowało 100 tys. osób, a w stolicy było ich ok. 80 tys. Doszło do starć z policją, która użyła armatek wodnych i gazu łzawiącego. Demonstranci rzucali w funkcjonariuszy kamieniami i butelkami. Niszczyli też wystawy sklepowe i restauracje.

Theguardian.com i pisze o „scenach bitewnych” w Paryżu. Zniszczenia wyceniono na 1,5 miliona euro. Trwa sprzątanie m.in. barykad z ulic. Aresztowano ponad 100 podejrzanych. Zatrzymano m.in. mężczyznę, który podczas zamieszek miał ze sobą młot. Na nagraniach widać także mężczyznę z piłą mechaniczną.

Obrażenia odniosło ok. 600 osób, a 2 osoby poniosły śmierć. Jednemu z rannych policjantów grozi utrata oka. 

ZOBACZ TEŻ: Najlepsze mamy po marszu 11 listopada

Oceń artykuł