Czarna dziura 10:06 22.02.2018

Koń nie przeżył kuligu. Padł na oczach turystów w Wiśle

Koń padł z wycieńczenia fot. facebook.com / @fundacjaviva

Zdarzenie sfilmował jeden ze świadków.

Fundacja Viva udostępniła w sieci dramatyczne nagranie. Sygnały otrzymała od turystów z Wisły, na których oczach padł wycieńczony koń ciągnący sanie.

Jak poinformowano na Facebooku, do tragedii doszło 17 lutego około północy w Dolinie Białej Wisełki. To tamtędy przebiega popularna, 2,5-kilometrowa trasa kuligu.

Nagle przy saniach - wozie przewrócił się jeden z koni. Po podejściu do konia zobaczyłam, że nie ma z jego strony żadnej reakcji. Dotykałam konia i mimo, że nie jestem lekarzem uważam że koń nie żył, umarł na miejscu – relacjonował świadek. (facebook.com / @fundacjaviva)

Zjeżdżając w dół sańmi konie biegły bardzo szybko cała trasę! Analizując całą sytuację uważam, iż sanie mogły być przeładowane i konie biegły za szybko – dodaje. (facebook.com / @fundacjaviva)

Na udostępnionym nagraniu można usłyszeć reakcje oburzonych uczestników kuligu. Choć większość z nich przejęła się losem konia, słychać też głosy zachęcające do pójścia do autobusu

Bez konieczności sekcji

Jak podaje bielskobiala.wyborcza.pl, Dolina Białej Wisełki to jedna z najbardziej malowniczych tras kuligowych w kraju. W okresie zimowym cieszy się szczególną popularnością, a sanie zawsze ruszają w trasę z kompletem pasażerów. W sobotni wieczór w Wiśle w saniach siedziało aż 14 osób

Fundacja Viva, która zajmuję się obroną praw zwierząt, odebrała w lutym już przynajmniej 10 zgłoszeń o nieodpowiednim traktowaniu koni w rejonie Białej Wisełki.

Niestety, ale nie mieliśmy dowodu w postaci zdjęć czy filmu – mówi Anna Plaszczyk z Fundacji Viva. (bielskobiala.wyborcza.pl)

Teraz jednak sprawa została zgłoszona na policję. Nie wiadomo jeszcze, dlaczego koń padł. Nie przeprowadzono sekcji, bo weterynarz, który był na miejscu, nie przewidział takiej konieczności.

Sprawa jest bardzo świeża. Nie mam informacji, ile osób jechało. Przesłuchano właściciela konia. On nie wnosił zastrzeżeń co do użytkowania konia. Zajmuje się tym ponad dwadzieścia lat. Właściciel był w czasie kuligu, ale nie powoził tym zaprzęgiem. Zapewnia jednak, że nie miał zastrzeżeń do pracy innego woźnicy – mówi młodszy aspirant Krzysztof Pawlik z policji w Cieszynie. (bielskobiala.wyborcza.pl)

Fundacja Viva dotarła do 5 osób, które w związku ze sprawą zgodziły się zeznawać w sądzie. Mimo to w dalszym ciągu apeluje o kontakt, każdego, kto był świadkiem śmierci konia.

Zobacz dramatyczne nagranie świadka śmierci konia:

Zagłosuj

Czy uważasz, że konie przewożące turystów są źle traktowane?

Oceń artykuł