Czarna dziura 11:31 19.03.2018

Wyproszono ich z poczekalni na śnieg i mróz. "Godziny pracy są ustalone"

Czekali na autobus. Wyproszono ich z dworca fot. East News

Mimo śnieżycy czekali pod gołym niebem kilka godzin.

Pasażerowie późnym wieczorem czekali na spóźniony autobus. Mimo że warunki atmosferyczne pozostawiały wiele do życzenia, podróżni zmuszeni byli opuścić budynek dworca w Lublinie. Powód? Obiekt był czynny do 21.45. Nikt nie przewidział, że po tym czasie ktoś może potrzebować schronienia. 

Do nieprzyjemnego incydentu doszło 16 marca wieczorem. Grupa osób czekała na autokar Polskiego Busa, który miał ją zabrać z Lubelskiego Dworca Autobusowego o 21.50. Opady śniegu spowodowały opóźnienia. Pojazd przyjechał więc dopiero około 2 w nocy. W efekcie ludzie stali około 4 godziny na mrozie - donosi portal lublin112.pl.

Znieczulica na Lubelskim Dworcu Autobusowym. W związku z paraliżem komunikacyjnym w regionie stoimy na wspomnianym dworcu od godziny 20.00 i tak cierpliwie czekamy na nasz autokar. Rozumiemy wszystko, atak zimy – ok, ale żeby w takich okolicznościach zamknąć poczekalnię na klucz, to uwłacza człowieczeństwu. Po co akcje „gorąca zupa w mroźne noce”? Jaki problem otworzyć poczekalnie dla ludzi? Masakra – napisał Czytelnik. (lublin112.pl)

poczekalnia na dworcu w Lublinie fot. Twitter.com/lublin112

Do sprawy odniosła się rzecznik prasowa spółki Lubelskie Dworce Magdalena Kaczanowska. Tłumaczyła, że godziny pracy dworca są od lat takie same, a ona nie może zmieniać pracownikom godzin dyżurów.

Od lat poczekalnia jest otwarta w godzinach 6.15-21.45. Zima wszystkich zaskoczyła i ubolewamy, jeśli kogoś spotkała jakaś niedogodność z tego powodu. Jednak nasi pracownicy pracują w określonych godzinach i nie mamy możliwości, by nagle im wydłużać czas pracy - tłumaczyła. (lublin112.pl)

Jak dodaje, poczekalni nie można było zostawić bez nadzoru. Znajdują się tam lokale usługowe, w określonych godzinach pracuje także ochrona.

Tak wyglądały ulice Lublina podczas śnieżycy:

Zagłosuj

Spotkałeś się kiedyś z podobną sytuacją?

Oceń artykuł