Czarna dziura 10:18 23.02.2018

Ciężarna broniła niepełnosprawnego syna przed policjantami, poroniła. Zapadł szokujący wyrok

Ciężarna stanęła w obronie niepełnosprawnego syna. Została pobita przez policjantów i poroniła fot. Piotr Kamionka/REPORTER

Kobieta została skazana za przemoc wobec funkcjonariuszy.

Policjanci skatowali ciężarną, bo ta broniła niepełnosprawnego syna. W wyniku brutalnej interwencji kobieta poroniła. Jakby tego mało, to mieszkanka Gdańska została oskarżona o napaść na funkcjonariuszy. Właśnie zapadł wyrok w tej bulwersującej sprawie.

Jak donosi fakt.pl, horror rozegrał się w owianej złą sławą Biskupiej Górce 30 sierpnia 2014 roku. Anna Hallmann i jej synowie właśnie jedli obiad, kiedy usłyszeli wołanie o pomoc. Policja ścigała jakiegoś mężczyznę. 16-latek i 19-latek wybiegli z mieszkania, by zobaczyć, co się dzieje.

Po chwili zobaczyłam, że starszy syn, który jest niepełnosprawny, wraca do domu, ale osuwa się na ziemię. Wybiegłam po niego. Leżał przed budynkiem. Był półprzytomny - relacjonowała kobieta. (fakt.pl)

Okazało się, że nastolatek został dwukrotnie rażony paralizatorem w okolicy serca. Matce udało się go dociągnąć na próg klatki. Po chwili - jak relacjonuje kobieta - policjant wpadł w szał. Zaczął napierać na nią, żeby móc dotrzeć do 19-latka. W końcu 42-latka krzyknęła do syna, by uciekał do domu.

Nie wiedziałam co się stało. Pytałam funkcjonariusza, o co chodzi, za co chce bić moje dziecko, ale to wywołało w nim prawdziwą furię - kontynuowała. (fakt.pl)

Wówczas rozegrały się dantejskie sceny. Funkcjonariusz miał rzucić się na 42-latkę i wielokrotnie uderzać jej głową o ścianę w klatce schodowej. Hallman traciła i odzyskiwała przytomność. Z relacji kobiety wynika, że po pewnym czasie do policjanta dołączył kolega, który zaczął okładać ją pałką.

Podobno policjanci wywlekli mnie nieprzytomną przed budynek i ciągnęli po chodniku, jak przysłowiowy worek kartofli. Wtedy byłam już w pierwszych tygodniach ciąży. Wiem też, że twierdzili, że symuluję i nie chcieli wezwać karetki - opowiadała 42-latka. (fakt.pl)

Biskupia-Górka-Gdańsk fot. Google Maps

Biskupia Górka w Gdańsku. Owiana złą sławą okolica, w której doszło do brutalnej interwencji policji.

Anna Hallman została poddana obdukcji, która potwierdziła jej wersję wydarzeń. Mieszkańcy sąsiednich budynków nagrali też, jak ranna leży na ziemi. W wyniku napaści poroniła. To nie był jednak koniec koszmaru dla gdańszczanki.

Usłyszała zarzut użycia przemocy wobec interweniujących policjantów. Sprawa ciągnęła się w sądzie aż cztery lata. Sąd Okręgowy w Gdańsku w końcu wydał wyrok. 

12 lutego 2018 roku zapadł wyrok skazujący Annę H. (dawniej L.) na karę 6 miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cel społeczny, wskazanej przez Sąd, w wymiarze 20 godzin w stosunku miesięcznym; Sąd orzekł również od Anny H. na rzecz pokrzywdzonych nawiązki po 250 złotych. Wyrok nie jest prawomocny. Sędzia sporządza uzasadnienie - poinformował nas Tomasz Adamski, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Gdańsku. (fakt.pl)

Co na to Hallman? Kobieta jest załamana i zapowiada, że będzie się odwoływać. Najgorsze jednak jest to, że funkcjonariusze nadal pełnią swoje obowiązki i śmieją się 42-latce w twarz. Czy mundurowi faktycznie pozostaną bezkarni? Przedstawiciele policji dziś nie komentują sprawy, odsyłając do prokuratury i sądu.

Obaj policjanci Adam J. oraz Piotr P. usłyszeli zarzut przekroczenia uprawnień, jednak ostatecznie zostali uniewinnieni. Powodem było to, iż sąd dopatrzył się, że podczas rozpraw Anna H. zmieniała zeznania - poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk.

WIĘCEJ NEWSÓW I ROZRYWKI? SPRAWDŹ PLANETĘ NA FACEBOOKU!

Zagłosuj

Co sądzisz o wyroku dla gdańszczanki?

Oceń artykuł