Czarna dziura 10:54 09.01.2019

Andruszkiewicz polubił "Warszawkę"? Wozi się limuzyną po "pedalskich knajpkach"

aNDRUSZKIEWICZ RZADOWĄ LIMUZYNĄ NA OBIAD fot. MICHAL KOSC/REPORTER

Nowy wiceminister cyfryzacji - Adam Andruszkiewicz - już korzysta z poselskich przywilejów. Choć jeszcze niedawno krytycznie wypowiadał się o mieszkańcach Warszawy i miejscach, do których uczęszczają, sam w czasie pracy wyskoczył rządową limuzyną na prywatny obiad w restauracji.

Adam Andruszkiewicz to polityk z Podlasia, narodowiec, były poseł Kukiz'15 i były prezes Młodzieży Wszechpolskiej, a teraz także wiceminister cyfryzacji. Choć o jego kompetencjach do objęcia tak ważnego stanowiska było w ostatnich dniach głośno, jego działalność w ministerstwie się rozkręca.

ZOBACZ: Andruszkiewicz twierdzi, że ma kompetencje do bycia ministrem. Padniecie ze śmiechu  

Adam Andruszkiewicz wiceministrem cyfryzacji

Ostatnio na jaw wyszło, jakie zadania powierzono w rządzie młodemu politykowi i ile będzie za to zarabiał.

Minister Adam Andruszkiewicz jest odpowiedzialny za bieżącą koordynację spraw parlamentarnych w Ministerstwie Cyfryzacji oraz realizację zadań w zakresie zapewnienia jednego punktu dostępu do usług administracji publicznej i do informacji publicznej - napisano na stronach resortu.

Znaczy to tyle, że Andruszkiewiczowi podlegać będzie jedynie część departamentu usług cyfrowych, a w ramach swojej pracy polityk dbać będzie o kontakt obywateli i instytucji z urzędami, zajmie się też kontaktami z parlamentem. Za tak niewielki, jak na wiceministra, zakres zadań, Andruszkiewicz zgarnie aż 14,2 tysiecy złotych brutto miesięcznie!

Andruszkiewicz zmienia zdanie o "Warszawce"? Rządową limuzyną wozi się po restauracjach

Teraz okazuje się, że znany dotąd głównie ze swych kontrowersyjnych wypowiedzi i pobrania ze skarbu państwa 70 tysięcy złotych na paliwo do samochodu, którego nie posiada (nie ma też prawa jazdy) Andruszkiewicz coraz lepiej czuje się w roli wiceministra. Co więcej, aktywnie korzysta z rządowych przywilejów.

Jak donosi "Super Express", ostatnio polityk w czasie pracy "wyskoczył" rządową limuzyną do jednej z modnych warszawskich restauracji. W lokalu spędził aż dwie godziny, nie przejmując się swymi wcześniejszymi komentarzami o "pedalskich knajpkach" w "Warszawce".

Nie wiemy niestety, jaki posiłek zamówił wiceminister, wiadomo jednak, ile trzeba wydać w restauracji, którą odwiedził, na jedno danie. I tak na przykład na talerzu klienta pojawić się mogą mule w sosie maślano-winnym za 40 złotych, albo "nieco" droższe krewetki na ostro za 85 złotych.

A o co zaś chodzi z "pedalskimi knajpkami"? Jeszcze w 2015 roku, w czasach, kiedy Andruszkiewicz nie miał swego miejsca w ławie poselskiej, głośno krytykował zepsute warszawskie elity. W jednym z przemówień grzmiał, że zdrowa polska tkanka jest tylko w Polsce wschodniej, a nie w Warszawce i jej pedalskich knajpkach.

Jak widać, z biegiem czasu i kolejnymi awansami, poglądy mogą się radykalnie zmienić.

ZOBACZ TEŻ:  Andruszkiewicz nie wytrzymuje krytyki? Błaga o wsparcie, straszy układami