Czarna dziura 14:08 20.12.2017

Zakaz wstępu dla Polaków, psów i dzieci. Właściciel łowiska walczy ze złodziejami karpi

Zakaz wstępu dla Polaków fot. Facebook.com/Field Farm Fisheries and Campsite

Imigrant znad Wisły apeluje o zdjęcie zakazu.

Na łowisku Field Farm Fisheries Polak kija nie zamoczy. Zainstalowano tam tablicę z napisem: Zakaz wjazdu samochodem, zakaz wstępu wędkarzom z Polski lub wschodniego bloku, dzieciom i psom. Wędkarz znad Wisły nie da sobie jednak w kaszę dmuchać. 

Radosław Popławski (Rado Papiewski) z Doncaster nagłośnił sprawę. Oskarżył właściciela akwenu w brytyjskim hrabstwie Oxfordshire o dyskryminację.

Pomyślałem o moim synu i wyobraziłem sobie, że ktoś, kto przyjedzie na to łowisko z dziećmi, będzie im musiał tłumaczyć, że nie mogą wędkować na tym łowisku, bo rodzice mają polskie korzenie czy mają nieco inny akcent  - powiedział Popławski (polskieradio.pl).

Tablica jest zainstalowana nad łowiskiem od 8 lat. O sprawie było już głośno w 2009 roku. Wówczas właściciel tłumaczył, że imigranci kradli ryby. Byli łasi szczególnie na karpie.

Zakaz wstępu dla Polaków na łowisku fot. Facebook.com/Publicite

Walka o tablicę

Popławski zamierza walczyć o swoje prawa i godność. Policja nie pomogła mu, bo nie dopatrzyła się znamion przestępstwa. Chce więc wytoczyć proces za postawienie dyskryminującej tablicy i domagać się jej usunięcia. To jednak kosztuje. Jak podaje BBC.com, rozpoczął więc zbiórkę pieniędzy w internecie.

Nazywają mnie rasistą, bo bronię się przed złodziejami na własnej ziemi. Wiem, że mam rację i będę walczył o swoje prawa – twierdzi Billy Evans, który jest właścicielem łowiska (BBC.com).

Polak jest pomysłodawcą projektu „Building Bridges”. Chce edukować i integrować imigrantów na Wyspach. Tłumaczy m.in., że w Polsce łapanie ryb do zjedzenia jest tradycją. Tymczasem w Wielkiej Brytanii wędkarze muszą zwrócić zdobyczy wolność.

Oceń artykuł