Czarna dziura 12:56 08.01.2018

Skandaliczna kreacja na czerwonym dywanie. Zbuntowana aktorka tłumaczy wpadkę

Złote Globy 2018 fot. Twitter.com / @MrSonicAdvance

Wyłamała się ze sporego grona kobiet Hollywood.

Jak przystało na każdą wielką galę, niedzielna ceremonia wręczenia Złotych Globów nie mogła obejść się bez spektakularnej wpadki. Tym razem jednak wszystkie statuetki trafiły do odpowiednich twórców, a na językach całego świata jest pewna zbuntowana aktorka.

Gala jeszcze przed rozpoczęciem zdążyła zasłynąć nie tylko z obecności wielkich sław i kandydujących do nagrody filmów, ale przede wszystkim z manifestu kobiet. To właśnie one zadecydowały o tegorocznym dress code.

Jak podaje unilad.co.uk, zjawiskowe stylizacje kobiet Hollywood miały nawiązywać do inicjatywy „Time’s Up” („Czas Minął”). Gwiazdy solidaryzujące się z ofiarami napaści seksualnych z dumą nosiły więc czerń.

W gwiazdorskim gronie znalazła się jednak kobieta, która zdecydowała się wyróżnić nieco bardziej niż jej hollywoodzkie koleżanki. Aktorka Blanca Blanco przyćmiła to spore grono olśniewającą kreacją.

Wielu uznałoby ją za najbardziej zachwycającą suknię gali, gdyby nie towarzyszące jej okoliczności. Ekstrawagancja nie polegała bowiem na dość głębokim dekolcie i jeszcze głębszym rozcięciu po okolice biodra, a na jej kolorze. Welurowa suknia aktorki była czerwona jak dywan.

Tyle wystarczyło, by wywołać niemały skandal. Aktorka, której nazwisko i twórczość nie są szerzej znane, jest dziś na językach milionów.

Rozumiem, że można się nie zgadzać z akcją #metoo, ale założenie takiej sukni w momencie, gdy kobiety starają się być wysłuchane jest po prostu szokujące - komentuje nternauta o nicku @classynogin. (Twitter.com / @blancablanco)

Czy jestem rozczarowana, że nie wsparła ruchu #TimesUp i nie ubrała się na czarno? Tak. Ale złośliwe komentarze są dowodem na to, że taki ruch jest potrzebny - dodaje Ellen Shockey. (Twitter.com / @blancablanco)

Do oskarżeń odniosła się też sama gwiazda czerwonego dywanu. 

Uwielbiam czerwień. To, że nie jestem ubrana na czarno nie oznacza, że nie popieram ruchu #TimesUp. Stoję murem za odważnymi kobietami, które postanowiły przerwać ciszę w związku z nadużyciami, jakie je spotykają – tłumaczyła po gali. (refinery29.com)

Szkarłatna suknia nie była pierwszą wpadką aktorki. Podobne zamieszanie wywołała podczas zeszłorocznych Oscarów. Na ściance pozowała wówczas z podobnym rozcięciem i wyeksponowanym kroczem. 

Aktorka znana z filmów „Showgirls 2” i „Fake News”  nie była jednak jedyną gwiazdą, która nie podążała za „czarnym ruchem”. W kwiecistej sukni pojawiła się modelka Barbara Meier, a na czerwień zdecydowała się też Meher Tatna, prezes Hollywoodzkiego Stowarzyszenia Prasy Zagranicznej. Tatna nawiązała do czarnego protestu ze sceny i wytłumaczyła, że jej kreacja jest nawiązaniem do indyjskich korzeni. 

W manifeście wzięły udział wybitne aktorki, a w czerni na czerwonym dywanie pozowały m.in. Angelina Jolie, Jessica Chastain, Nicole Kidman i Emma Stone. W gwiazdorskim gronie znalazła się jednak kobieta, która zdecydowała się wyróżnić nieco bardziej niż jej hollywoodzkie koleżanki.

Oceń artykuł