Czarna dziura 16:07 28.12.2017

Pokłócił się ze znajomą i wyskoczył z 4. piętra. Potem było jeszcze lepiej

Wyskoczył z 4. piętra i cało wrócił do domu. Policja myślała, że to żart fot. REPORTER

Prawdziwy wigilijny cud.

Mieszkaniec Krakowa może mówić o ogromnym szczęściu albo o nadprzyrodzonych zdolnościach. Dzień przed Wigilią mężczyzna pokłócił się ze znajomą, po czym wyszedł z mieszkania przez balkon na czwartym piętrze i... cały wrócił do domu.

Policja dowiedziała się o sprawie, kiedy otrzymała zgłoszenie do awantury domowej w jednym z bloków na osiedlu Prądnik Czerwony. Tam, ku jej zaskoczeniu, pijana kobieta odwołała wezwanie słowami, że "nie ma już tematu, bo "34-letni mężczyzna właśnie wyskoczył przez okno".

Jak donosi malopolska.policja.gov.pl, policjanci myśleli, że to żart. Wskazywałby na to stan alkoholowego upojenia krakowianki. Być może służby zignorowałyby incydent, gdyby nie kolejne zgłoszenie, tym razem dotyczące zniszczenia mienia. Inny mieszkaniec tego samego budynku poinformował policję o tym, że ktoś zniszczył jego auto, a mianowicie "spadł na pojazd".

"Skoczek" się znalazł

Na miejscu nie było rannego, tylko uszkodzony samochód. Wtedy funkcjonariusze zaczęli szukać 34-latka, zawiadamiając o sprawie okoliczne szpitale. Na trop natrafili jednak dopiero przy kolejnej interwencji.

Tym razem chodziło o awanturę domową na osiedlu II Pułku Lotniczego. Na policję zadzwonił starszy mężczyzna zaniepokojony agresywnym i kłótliwym zachowaniem syna. Awanturnikiem był 34-letni "skoczek". Zabrano go na ostry dyżur, gdzie okazało się, że mimo upadku z kilkunastu metrów pacjentowi nic nie dolega.

Bruce Lee
Oceń artykuł