Czarna dziura 16:06 02.01.2018

Pepe przez 8 godzin wisiał na ogrodzeniu. Spłoszony hukiem fajerwerków nabił się na pręt

Pepe przez 8 godzin wisiał na ogrodzeniu. Spłoszony hukiem fajerwerków nabił się na pręt fot. Biuro Obrony Zwierząt APA

Drastyczne zdjęcia opublikowało Biuro Obrony Zwierząt.

Do dramatycznego zdarzenia doszło w sylwestrową noc w miejscowości Aleksandria w powiecie częstochowskim. Jak informuje tvn24.pl, około godziny 2:00 na ogrodzenie nabił się spłoszony hukiem pies. Skomlące zwierzę znalazła mieszkanka Aleksandrii. 

Próbowaliśmy mu jakoś pomóc, ale ugryzł zięcia – relacjonowała kobieta w rozmowie z reporterem TVN24. (tvn24.pl)

Weterynarz, który ma umowę z gminą był wówczas na urlopie. Nie wiedząc jak pomóc zwierzakowi, kobieta zadzwoniła pod numer alarmowy. Twierdzi jednak, że odmówiono jej przysłania straży pożarnej, bo zdarzają się „ważniejsze przypadki”. Ostatecznie na miejsce wysłano policję, która ok. godziny 4:00 zabezpieczyła teren.

Dopiero o 10:00 na miejsce przyjechali strażacy i przecięli metalowy pręt, który więził psa. Czworonóg cierpiał przez 8 godzin, nim udało się go uwolnić.

Pepe spłoszony fajerwerkami skoczył przez płot i nadział się na pręt, który wszedł w okolice pachwiny i wyszedł w okolicy kręgosłupa – mówi Agnieszka Węgrzyn, prezes Fundacji. (tvn24.pl)

Dzięki determinacji właścicieli terenu, inspektorów z Biura Obrony Zwierząt APA i Fundacji „Psia Duszka”, pies został natychmiast przewieziony do Śląskiego Centrum Weterynarii w Chorzowie i tam zoperowany. Lekarze określają jego stan jako stabilny.

Internauci nie kryją wzburzenia. Fakt, że pies czekał całą noc na pomoc nazywają skandalicznym.

Coraz mniej człowieka w człowieku, dramat! Jak można było zostawić w takim stanie tego biednego psa, bez żadnej pomocy! – komentuje Kamila. (Facebook.com / @PsiaDuszka)

Oby psinka wyszła z tego cala i zdrowa. Tego się nie da spokojnie czytać i nie płakać z żalu i złości – dodaje Edyta. (Facebook.com / @PsiaDuszka)

Fundacja „Psia Duszka” poinformowała na Facebooku, że odnaleziono właściciela Pepe, z którym dopełniane są aktualnie formalności. 

Zobacz zdjęcia z akcji ratunkowej (drastyczny obraz):

Oceń artykuł