Czarna dziura 11:32 28.12.2017

Niesamowita odyseja polskiego żeglarza. Przez 7 miesięcy dryfował z kotem po oceanie

Polski żeglarz uratowany na Oceanie Indyjskim. fot. Richard Bouhet / East News

Na lądzie stanął w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia.

To historia, która śmiało mogłaby zastąpić niejeden ze świątecznych filmów Hallmarka. Przez ponad pół roku dryfował po Oceanie  Indyjskim, a towarzyszył mu kot. Mowa o polskim żeglarzu uratowanym przez straż przybrzeżną w pobliżu francuskiej wyspy Reunion.

Historia Polaka jest na tyle niewiarygodna, że wielu poddaje ją w wątpliwość. Jak informuje thelocal.fr, Zbigniew Reket przez 10 lat mieszkał w USA. W 2014 roku udał się do Alang w Indiach, by tam kupić łódź. Na miejscu okazało się, że nie może wrócić do Stanów, bo jego wiza w międzyczasie wygasła.

Łódź Polaka uratowanego 25 grudnia. fot. AFP PHOTO / SOCIETE NATIONAL DE SAUVETAGE EN MER / Richard Bouhet / East News

Łódź Polaka uratowanego 25 grudnia.

Żeglarz podjął decyzję o wyruszeniu do Dżakarty w Indonezji. W trakcie podróży zniszczeniu uległ masz, a Reket przez dwa lata naprawiał go na Komorach. W tym czasie miał też skontaktować się z polską ambasadą w Kenii.

Nie chcieli zabrać mnie  do Polski. Dali mi 150 euro i tyle – powiedział. (thelocal.fr)

54-letni Zbigniew Reket wyruszył z archipelagu Komorów w stronę Południowej Afryki w maju tego roku. W trakcie rejsu jego łódź – przerobiona przez niego samego szalupa ratunkowa statku pasażerskiego - uległa uszkodzeniu, a żeglarz stracił łączność i nawigację.

Kilka razy widziałem ląd, ale nigdy nie udało mi się do niego zbliżyć – tłumaczył. (thelocal.fr)

Trasa, jaką pokonał żeglarz dryfując po Oceanie Indyjskim. fot. Facebook.com / KustnieuwsNL

Trasa, jaką pokonał żeglarz dryfując po Oceanie Indyjskim.

Szczęśliwy podróżnik relacjonuje, że jego jedynym pożywieniem była jedna paczka zupki chińskiej co dwa dni, a towarzyszem – kot Samira, którego przygarnął przebywając jeszcze na Komoracch. Przez siedem miesięcy dryfowali między wyspami Indonezji, Malediwów i Mauritiusem.

Zweryfikowanie szalonej relacji polskiego podróżnika jest praktycznie niemożliwe, ale jego wychudzone ciało i katastrofalny stan łodzi świadczą o trudnych chwilach spędzonych na środku oceanu.

54-letni Zbigniew Reket po uratowaniu w pobliżu francuskiej wyspy Reunion. fot. Richard Bouhet / East News

54-letni Zbigniew Reket po uratowaniu w pobliżu francuskiej wyspy Reunion.

Oceń artykuł