Czarna dziura 12:29 03.01.2018

Na szlaku do Morskiego Oka przewrócił się koń. Skandaliczne zachowanie woźnicy

Na szlaku do Morskiego Oka przewrócił się koń fot. Facebook.com / @Kampania.przeciwko.zabijaniu.koni

Furman zataił wypadek konia.

O wypadku nie poinformował woźnica, ale jedna z turystek. To ona była świadkiem zdarzenia i skontaktowała się z fundacją Viva. Kobieta powiadomiła, że do upadku doszło w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia.

Jak informuje portal zakopane.naszemiasto.pl, gdy tylko koń zdołał się podnieść, furman załadował wóz turystami i pojechał dalej. Wyjaśnienia od Tatrzańskiego Parku Narodowego domagała się w tej sprawie fundacja Viva, która o wydarzeniu powiadomiła policję.

Będziemy domagali się wyjaśnienia również tego, dlaczego konie ciągnęły po śniegu wozy zamiast znacznie lżejszych sań, w których można przewozić mniejszą ilość pasażerów - dodają przedstawiciele organizacji. (zakopane.naszemiasto.pl)

Morskie Oko przeżywa w okresie świątecznym prawdziwe oblężenie, a na popularnym szlaku pojawiają się tysiące turystów, którzy częściej decydują się na powrót bryczkami konnymi. W rzeczywistości na trasie powinny kursować zimą sanie obliczone na 8 osób, o czym informuje portal bukowinatatrzanska.pl. Bryczka, którą ciągnął koń mogła pomieścić aż 14 turystów

TPN zawiesił licencję woźnicy do czasu wyjaśnienia sprawy. Pod uwagę brane jest też całkowite zawieszenie konnych zaprzęgów na popularnym szlaku w czasie Świąt. 

Fundacja Viva w dalszym ciągu prosi świadków zdarzenia o kontakt i apeluje do internautów o podpisanie petycji w sprawie całkowitej likwidacji transportu konnego do Morskiego Oka.

Zagłosuj

Czy transport konny do Morskiego Oka powinien zostać zlikwidowany?

Oceń artykuł