Czarna dziura 10:05 23.01.2018

Ksiądz podsumował kolędę na mszy. Odczytał listę nazwisk i kwoty "z koperty"

Ksiądz podsumował kolędę na mszy. Odczytał listę nazwisk i kwoty "z koperty" fot. East News

Robi to w dobrej wierze.

Portal Miejska.info.pl donosi o kontrowersyjnej praktyce proboszcza parafii Świętej Katarzyny Aleksandryjskiej w Miedźnie w woj. śląskim. Informacje zebrane przez Sebastiana Zielonkę są w sieci przedmiotem gorących dyskusji.

Jak informuje dziennikarz, podczas niedzielnej mszy ksiądz podsumował wizyty duszpasterskie. Można by przypuszczać, że zwrócił wiernym uwagę na „czajenie się za firanką” lub niewystarczającą szczodrość. Duchowny z parafii poszedł jednak o krok dalej.

Po wstępnym ostrzeżeniu kierowanym w stronę tych, którzy nie przyjęli tegorocznej kolędy, sprawnie odczytał nazwiska odwiedzonych parafian. Na tym jednak nie poprzestał i przy każdej z osób zaznaczył kwotę, jaką wsparła parafię.

To było po prostu żenujące! W pierwszej chwili pomyślałem o tym jak w tej sytuacji czuje się ubogi mieszkaniec siedzący w ławach kościelnych, który jest oficjalnie wyczytany na Sumie, który być może dał proboszczowi swoje ostanie pieniądze, dajmy na to 50 zł w zestawieniu z kimś kto ofiarował księdzu 200 zł? – pisze Zielonka. (miejska.info.pl)

Parafia Świętej Katarzyny Aleksandryjskiej w Miedźnie. fot. Facebook.com / Sławomir Jagieła

Parafia Świętej Katarzyny Aleksandryjskiej w Miedźnie.

Według obliczeń dziennikarza ofiara kolędowa mogła wynieść do tej pory blisko 24 tys. złotych. Nie jest to jeszcze koniec datków „na kościół”, co proboszcz jasno podkreślił.

Bóg zapłać za złożone ofiary, pozostała część ofiar także z tego tygodnia będzie czytana za tydzień – miał powiedzieć podczas odczytywania ogłoszeń parafialnych. (miejska.info.pl)

Ludzie na wsi swój honor mają i mierząc się z praktyką, która jest stosowana w Miedźnie, pewnie wolą pożyczyć od kogoś banknot i przekazać go księdzu, by nie wyjść przed wszystkimi na sknerów. Co by nie mówić, to metoda ks. Banaszka jest bardzo skuteczna – dodaje Zielonka. (miejska.info.pl)

Dziennikarz wspomina historię wiernego, który nie wyraził zgody na wyczytanie jego nazwiska podczas mszy. Ksiądz oczywiście wziął jego sugestie pod uwagę i kwotę przedstawił jako „ofiarę bezimienną”, przy czym dodał dokładny adres parafianina.

Dziennikarz i jego czytelnicy nie kryją oburzenia stosowanymi od lat praktykami proboszcza. Jego zachowanie określają jako żenujące i zaznaczają, że upokarza zwykłych ludzi

Zagłosuj

Czy praktyki księdza są dopuszczalne?

Oceń artykuł