Czarna dziura 10:07 07.12.2017

Trzech lekarzy zbadało pacjenta i odesłało do domu. Dzień później zmarł

Lekarze odesłali pacjenta ze szpitala. Zmarł przed przychodnią fot. Piotr Michalski/Agencja Gazeta

Prokuratura sprawdza, czy doszło do błędu w sztuce lekarskiej.

55-letni Mirosław Sosiński spędził dwanaście godzin na oddziale ratunkowym szpitala wojewódzkiego w Słupsku. Badało go trzech lekarzy, którzy ostatecznie odesłali pacjenta do domu. Nazajutrz już nie żył. Żona zmarłego uważa, że do śmierci nie doszłoby, gdyby mężczyzna otrzymał należytą pomoc.

O bulwersującej sprawie napisał "Super Express". Mieszkaniec Wieliczewa o czwartej nad ranem źle się poczuł. Wymiotował krwią. Żona 55-latka Anna Sosińska od razu wezwała pogotowie, które zabrało mężczyznę do szpitala. Dołączyła do męża kilka godzin później.

Mirek cierpiał. Powiedział mi, że lekarze jeszcze nic mu nie robili. Pobrali mu jedynie krew. Mnie poinformowali, że zrobią mu jeszcze prześwietlenie płuc i jeśli wszystko będzie w porządku, to wypiszą go do domu – opowiadała. (se.pl)

I tak się stało. Wieczorem pan Mirosław został odesłany z wypisem, że wymaga leczenia ambulatoryjnego, nie hospitalizacji. Ponieważ 55-latek nadal czuł się źle, był blady i słaby, następnego dnia żona zabrała go do przychodni w Łupawie. Na miejscu zorientowała się jednak, że nie wzięła ze sobą wypisu ze szpitala. Kiedy wróciła, zauważyła męża leżącego przed budynkiem i karetkę.

Pobiegłam do niego. Wokół było dużo krwi. Musiał nią wymiotować. Długo był reanimowany, ale zmarł. Nigdy się z tym nie pogodzę - mówiła. (se.pl)

 

Kto jest winien?

Żona 55-latka zgłosiła sprawę do prokuratury. Wszczęto śledztwo pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci. Jak donosi tvp.info, powołano biegłego patomorfologa, który ma określić dokładną przyczynę zgonu. Za kilka dni mają być znane wyniki sekcji zwłok. Tymczasem szpital w Słupsku nie ma sobie nic do zarzucenia. 

Przeprowadziliśmy wewnętrzną kontrolę. Wszystkie procedury zostały zachowane. Badania wykluczyły wystąpienie zagrożenia zdrowotnego - oświadczyła rzeczniczka placówki Elżbieta Gryko.