Czarna dziura 15:50 31.07.2017

To może być koniec Ubera w Polsce. Rząd zapowiada blokadę aplikacji

aplikacja Uber fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta

Być może wkrótce liczba korzystających z tej usługi znacznie zmaleje.

Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa ma już projekt nowelizacji ustawy o transporcie drogowym. Nowe przepisy, nad którymi trwają obecnie prace, zakładają surowe kary dla kierowców bez licencji. Jeżeli osoba przewożąca samochodem osoby nie będzie posiadała wymaganych przez prawo poświadczeń, może narazić się na zablokowania aplikacji Uber, która stanowi jedyne ogniwo łączące pracownika z klientami.

Jak podaje serwis next.gazeta.pl, wiceminister Jerzy Szmit już odpowiedział na poselską interpelację. Jego projekt ma na celu uregulowanie przepisów dotyczących wszystkich przewozów osób, które do tej pory odbywały się bez uprawnień. Do takich firm należy również Uber. Amerykańskie przedsiębiorstwo dzięki swojej aplikacji na smartfony pośredniczy w usłudze transportowej, która sprytnie omijała obowiązujące prawo.

Obowiązek posiadania licencji na pośrednictwo przy przewozie osób i przestrzegania warunków z tego wynikających przez wszystkich pośredników, ma na celu wprowadzenie równych i uczciwych zasad prowadzenia działalności gospodarczej w tym obszarze rynku, a także zwiększenie bezpieczeństwa pasażerów korzystających z przewozów zlecanych przez pośredników - uzasadnia wiceminister Jerzy Szmit w oficjalnym piśmie do Marszałka Sejmu (sejm.gov.pl).

 

Taksówkarze kontra pasażerowie

Informacja o konsekwencjach nielegalnego przewożenia osób bez licencji z pewnością ucieszy kierowców zrzeszonych w korporacjach, którzy - aby pracować w zawodzie - muszą przechodzić specjalne kursy i zdobyć odpowiednie doświadczenie. Blokada aplikacji przy potwierdzonym łamaniu przepisów to zresztą nie jedyny problem, z jakim będą musieli liczyć się wożący pasażerów za pomocą Ubera.

Kierowcy korzystający z tego oprogramowania muszą brać pod uwagę także kary finansowe oraz inne sankcje, uderzające bezpośrednio w firmy oferujące usługi bez uprawnień.

Po trzykrotnym stwierdzeniu wykonywania działalności pośrednictwa przy przewozie osób bez posiadania licencji, przepisy przewidują wszczęcie procedury, która ma na celu uniemożliwienie korzystania z programów i aplikacji, za pomocą których zlecane są przewozy - można przeczytać w dalszej części opisującej projekt nowelizacji.

Wprowadzenie regulacji przepisów w takiej formie może oznaczać dla Ubera tylko jedno - zakaz używania aplikacji do pośrednictwa między firmą a jej kierowcami, a co za tym idzie, koniec usługi w Polsce. Oczywiście można się przed tym uchronić, zdobywając odpowiednią licencję do przewozu osób. Rząd zapewnia, że proces ubiegania się o nią ma ulec znacznemu uproszczeniu.

 

Uber odpowiada

Biuro prasowe głównego zainteresowanego przekazało serwisowi next.gazeta.pl jedynie lakoniczny komunikat:

Cieszymy się, że rozpoczyna się debata, której celem jest uporządkowanie rynku. To ważne, aby w dyskusji na ten temat wziąć pod uwagę korzyści jakie polskim miastom i ich mieszkańcom przynoszą innowacyjne modele biznesowe, takie jak Uber, który daje szansę na zarobek tysiącom polskich przedsiębiorców i z którego korzysta w Polsce już ponad milion zadowolonych użytkowników - uspokaja Uber (next.gazeta.pl).

Jednak fundacja Panoptykon, której celem jest monitorowanie działania instytucji publicznych i rynkowych oraz analiza rozwiązań prawnych, nie jest usatysfakcjonowana projektem nowelizacji ustawy o transporcie drogowym. Na swoim facebookowym profilu napisała w poście, że takie praktyki, jak blokowanie Ubera przez polski rząd, dają możliwość ograniczania obywatelom dostępu do innych aplikacji tego typu w przyszłości.

 

Oceń artykuł