Czarna dziura 10:39 10.10.2017

Szopy włamały się do sklepu i urządziły imprezę. „Czuć było od nich zapaszek”

szopy fot. East News

Właściciel zwierząt zapewniał, że tym razem był trzeźwy.

Szopy urządziły sobie libację w jednym z ukraińskich sklepów spożywczych. Do niecodziennego zdarzenia doszło w Storożyńcu na Bukowinie. Właściciele oszacowali straty na 46 tys. hrywien (ponad 6,3 tys. zł).

Jak informuje portal fakty.ictv.ua, zwierzęta uciekły nocą z objazdowego cyrku, który rozstawiono w miasteczku. Włamały się do budynku marketu i, nie bacząc na konwenanse, zjadały wszystko, co napotkały na swojej drodze. Prawdziwa impreza zaczęła się jednak dopiero wtedy, kiedy dotarły do półek z alkoholem.

Nad ranem szopy w stanie wskazującym na spożycie zastała właścicielka sklepu. Opakowania były rozerwane, część wędlin nadgryziona, a wokół mnóstwo rozbitych butelek z alkoholem. Sprawcy występku byli agresywni, jeden nawet podrapał zaskoczoną całą sytuacją kobietę.

 

Szopy były pijane

Na oględziny strat przyjechał właściciel cyrku "Orbita" Wasilij Kolos. Mężczyzna musiał przyznać, że jego podopieczni nie nadają się na cyrkowe występy tego dnia. Zapewniał, że on sam nie miał nic wspólnego z tym, co zrobiły.

Na miejscu zastałem rozbite butelki wódki, koniaku i piwa. Szopy były pijane i czuć było od nich charakterystyczny zapaszek. Nie wiem, jak to się mogło stać. Ja z nimi nie piłem tej nocy - mówił w rozmowie z kp.ua.

Zanim szopy wróciły do swoich zajęć, musiały przejść detoks. Odpoczywały kilka dni pod opieką weterynarzy. Wasilij Kolos powiedział, że w ramach zadośćuczynienia ożeni się z właścicielką sklepu, ale najpierw obiecał, że zapłaci za szkody.

 

 

Oceń artykuł