Czarna dziura 13:05 28.07.2017

Kupił Ferrari warte 1,2 mln złotych. Skasował je po godzinie

rozbite Ferrari fot. Twitter.com/SYPOperations

Miłośnik szybkich i drogich supersamochodów miał niebywałe szczęście w nieszczęściu.

Trudno opisać huśtawkę emocji, której doświadczył ten kierowca.

Mieszkający w Wielkiej Brytanii fan motoryzacji nie odmówił sobie zakupu wartego 260 tys. funtów (ok. 1,2 mln złotych) modelu Ferrari F430 Scuderia, po czym wybrał się na pierwszą przejażdżkę. Nie nacieszył się jednak długo nowym autem.

Do wypadku doszło w okolicy miejscowości Barnsley, znajdującego się w hrabstwie South Yorkshire. Jak podaje strona LADbible.com, tego dnia na trasie M1 warunki drogowe nie należały do najlepszych. Było mokro, ale to najwyraźniej nie przeszkodziło mężczyźnie w rozpędzeniu się na długiej prostej. W pewnym momencie kierowca wpadł w poślizg i wypadł z drogi.

Ktoś cudem uciekł (doznając jedynie drobnych ran i siniaków) ze swojego Ferrari. Stracił kontrolę, przez co pojazd znalazł się w powietrzu, po czym auto runęło na ziemię i stanęło w płomieniach - brzmi treść wpisu policji z South Yorkishire na Twitterze.

Złom na polu

Samochód wart fortunę zatrzymał się w szczerym polu i od razu zaczął płonąć. Jego świeżo upieczony właściciel nie zwlekając opuścił pojazd w ostatniej chwili, patrząc z boku na trawione ogniem auto. Nowy nabytek został kompletnie zniszczony - na tyle, by przybyłe na miejsce wypadku służby miały problem z identyfikacją marki.

Postanowiono wykorzystać ten przykład ku przestrodze dla innych "Mistrzów Kierownicy":

W ciągu ostatnich kilku tygodni nastąpił szereg kolizji, w których styl jazdy nie odzwierciedlał warunków na drodze oraz pogody. Prosimy o większą rozwagę - apelują policjanci w poście przedstawiającym wrak Ferrari.

Właściciel auta wyszedł z kolizji praktycznie bez szwanku. Mimo zadrapań i kliku siniaków, najwięcej bólu sprawiła mu raczej urażona duma. Z drugiej jednak strony, nie każdego stać na godzinną przejażdżkę wartą ponad milion.

I nie każdy dostaje od losu drugą szansę.

Oceń artykuł