Czarna dziura 12:27 06.10.2017

Aresztowali przybysza z przyszłości. Miał ostrzec przed inwazją z kosmosu

Przybył z przyszłości fot. Casper Police Department / Wikimedia.org

Ludzi wkrótce czeka zagłada.

2 listopada Policjanci z miejscowości Casper w amerykańskim stanie Wyoming zostali wezwani do dziwnie zachowującego się mężczyzny. Okazało się jednak, że w ich ręce nie wpadł zwykły pijaczyna. Zatrzymany uważa się za jedyną nadzieję ludzkości.

Bryant Johnson wyznał, że tak naprawdę przybył z przyszłości, a dokładnie z roku 2048. Wysłano go, by ostrzegł ludzi przed śmiertelnym zagrożeniem. Wkrótce Ziemię czeka inwazja kosmitów. Przybędą w 2019 roku, by siać śmierć i zniszczenie.

Podróż w czasie na podwójnym gazie

Zatrzymany zażądał spotkania z prezydentem. Uparł się, że tylko jemu przekaże kolejne informacje. Próbował także przekonać funkcjonariuszy, aby ewakuowali miasto. Policjanci zachowali zimną krew i nie wszczęli alarmu.

Jak informuje k2radio.com, podróżnik cuchnął alkoholem. Na to również miał wytłumaczenie. Pozwolił się "upić" kosmitom i ustawić na platformie służącej do przemieszczania się w czasie. To miała być jedyna możliwość, by odbyć taką podróż. Niestety, wystąpił błąd, ponieważ chciał cofnąć się do roku 2018 - dając sobie kilkanaście miesięcy na pomoc nieświadomym niczego Ziemianom.

Jego zdaniem wciąż nie jest za późno, by przygotować się na odparcie ataku. Funkcjonariusze nie uwierzyli  jednak w historię rodem z filmu "Terminator". Johnson usłyszał zarzut publicznego spożywania alkoholu i trafił do aresztu.

Być może na trzeźwo jego historia byłaby bardziej przekonująca. Chyba że kosmici oddelegowując śmiałka również nieźle zabalowali. A to wiele wyjaśnia.

 

Oceń artykuł