Czarna dziura 15:49 12.01.2017

Nadciąga koniec świata. Spełnia się przepowiednia "włoskiego Nostradamusa"

Matteo Tafuri fot. Wikimedia.com

Matteo Tafuri był żyjącym w XVI wieku filozofem i astrologiem. Przewidział dokładnie to, co wydarzyło się na początku tego roku.

Śnieg na południu Półwyspu Apenińskiego wzbudził strach wśród lokalnej społeczności. Szczególnie mieszkańcy Salento, miasteczka na wybrzeżu w prowincji o tej samej nazwie, mogli czuć się niekomfortowo patrząc na biały puch pokrywający plażę. Zazwyczaj przyjazny turystom region przez pogodową anomalię stał się symbolem srogiej zimy, która nawiedziła w tym roku całą Europę.

Jak informuje blog DavidWolfe.com, a za nim strona DailyMail.co.uk oraz NzHerald.co.nz, zaskoczeni aurą byli wszyscy, ale jeszcze większe zdziwienie mogła wywołać wiedza na temat pewnej 500-letniej przepowiedni. Tafuri w okresie Renesansu był jedną z najwybitniejszych osobistości na terenie regionu Apulia (zajmującego "obcas" włoskiego buta). To on jako pierwszy ostrzegł, że dwa dni śnieżycy w Salento doprowadzą do końca świata.

Aż przechodzą ciarki

Urodzony w 1492 roku Matteo Tafuri znany był ze swoich złowieszczych wizji. W kulturze popularnej Włoch postrzegano go jako czarownika i wyznawcę demonicznej "religii". Posiadł dogłębną wiedzę na temat tajemnic natury dzięki znajomości medycyny, alchemii i astrologii. Wiele z jego prac zaginęło, a najsłynniejsze dzieło jego autorstwa zatytułowane jest "Pronostico", czyli "Prognoza".

To właśnie w tym dziele datowanym na 1571 rok zawarta jest wzmianka o końcu świata.

Salento z palmami i łagodnym południowym wiatrem, śnieżne Salento lecz nigdy nie aż tak. Dwa dni śniegu, na niebie dwa błyski, wiem, że koniec świata jest bliski, ale tęsknić nie będę - brzmi treść przepowiedni Tafuriego cytowana przez "Daily Mail".

 

Długa droga do domu

Włoski filozof dużo podróżował. Po wyjeździe do Anglii, został uwięziony przez podejrzenie o wiarę w luteranizm. Według przytaczanej przez brytyjskie gazety "Encyklopedii filozofii Renesansu", jednym z głównych powodów braku sympatii mieszkańców Wysp Brytyjskich do Tafuriego były błędne przepowiednie rychłej śmierci króla Karola V.

Po uwolnieniu udał się do Irlandii. Tam oskarżono go o uprawianie magii. Do rodzimych Włoch powrócił dopiero po tym, jak wstawił się za nim sam papież.

Nie wiadomo, co dokładnie Tafuri miał na myśli pisząc o "końcu świata" i "śnieżnym Salento". Ale faktem jest, że ostatnie opady praktycznie odcięły komunikacyjnie południowe rejony półwyspu, a lokalne władze zostały zmuszone do zamknięcia szkół. Nikt nie przewidział tak silnego ataku zimy. Nikt, oprócz żyjącego kilkaset lat temu samozwańczego włoskiego proroka.

 

Oceń artykuł