Czarna dziura 18:47 25.05.2017

Mierzy niecały metr i wygląda jak dziecko. Oto japońska gwiazda filmów porno

Kohey Nishi fot. Facebook.com/kohey.nishi

Jest niezastąpiony w scenach z przedszkolankami.

Ma 24 lata i robi karierę w przemyśle pornograficznym. Kohey Nishi z Japonii wykorzystał bowiem swoją charakterystyczną cechę - niski wzrost i dziecięcą aparycję - by stać jednym z najbardziej rozpoznawalnych aktorów filmów dla dorosłych. W spełnianiu marzeń nie przeszkodziła mu nawet wątła kondycja. Występujący bowiem pod pseudonimem artystycznym "Nishikun" mężczyzna nie może ustać dłużej niż pięć minut. Dlatego sceny nagrywa na leżąco.

Początkowo zaczynał w zupełnie innej branży, jako programista komputerowy. Jednak szybko uświadomił sobie, że może znaleźć zatrudnienie w innym, jeszcze lepiej płatnym zawodzie. Jak powiedział w wywiadzie dla Vice.com, teraz nie żałuje swojej decyzji i cieszy się, że "wypełnił niszę na rynku".

Nishi cierpi na postępującą i nieuleczalną chorobę zwaną mukopolisacharydozą, ma też powikłania związane z guzem mózgu, którego wykryto jeszcze w jego dzieciństwie. Ale dzięki namowie jego znajomego od kieliszka, producenta i reżyseria filmów pornograficznych, rozpoczął nowe, ekscytujące życie.

 

Chcieć to móc

Jak dotąd najsłynniejsze filmy z jego udziałem w roli głównej miały cudaczne tytuły. Jako przykład można podać dwa: "Miło cię poznać. Jestem Nishikun, mierzący 109 cm reżyser porno" i "Seks uprawiany w kanciastym samochodzie wypełnionym magicznymi lustrami ze studentką o rozmiarze biustu F, która chce zostać przedszkolanką". Ten ostatni jest zresztą jego ulubionym. Zdaniem fanów tylko on był w stanie zagrać pokazaną w nim postać.

Ktoś powiedział mi kiedyś, że wideo ze mną wydają się niebezpieczne, bo na ekranie wyglądam jak prawdziwe dziecko. Ale uważam, że takie występy raczej zapobiegają seksualnemu wykorzystaniu niepełnoletnich, tak samo jak filmy wojenne i gry strzelanki mogą przyczynić się do pokoju - bronił się Nishi w rozmowie z Vice.com.

Japoński aktor przyznał się również do lekkiej tremy, gdy na planie zdjęciowym zaczyna się nagranie. Trudno mu wtedy uzyskać od razu pożądaną przez reżysera erekcję, ale nie jest to spowodowane jego przypadłością, a... wrodzoną nieśmiałością. Po całym dniu pracy odczuwa jedynie bóle mięśni, które po pewnym czasie znikają.

 

Małe jest piękne

Mężczyzna pochwalił się również, że praca w branży pornograficznej oprócz pieniędzy i sławy przyniosła mu coś jeszcze. Większą szansę na sukces w relacjach z kobietami. Od rozpoczęcia przygody z filmami dla dorosłych, jego życie uczuciowe rozkwita i coraz częściej jest zapraszany na randki.

Dzięki zdobytemu doświadczeniu już wie, że nawet mając niski wzrost nie należy koncentrować się na swoich słabościach, ale skupić się na zwiększaniu mocnych stron własnej osoby.

 

Oceń artykuł