Czarna dziura 11:20 08.02.2017

Antykoncepcyjny dżem truskawkowy istnieje. Przy okazji SKUTECZNIE obrzydza jedzenie

Prezerwatywa fot. www.facebook.com

Z tej przyjemności dzieci nie będzie.

Oto co znalazłem w słoiku waszej galaretki z czerwonych porzeczek, nawet nie myślcie, że kupon na 20 funtów zamknie mi usta – napisał na Facebooku Co-op Foods Brytyjczyk Troy Hawkins. W poście zamieścił zdjęcie otwartego słoika z dżemem, w którym zanurzona była prezerwatywa, dodatkowo wyglądała na zużytą. 

Sieć supermarketów zamiast załagodzić sytuację, dodatkowo rozwścieczyła nie tylko Troya, ale także pozostałych internautów. Wyjaśnienie Co-opa jest szokujące. Przedstawiciele sieci stwierdzili, że to, co Hawkins znalazł w słoiku to nie kondom, ale zestalona pianka.

Zrobiliśmy dochodzenie, rozmawialiśmy z dostawcą. Chcemy cię zapewnić, że podeszliśmy do tej sprawy bardzo serio i po wnikliwej analizie wiemy, że to co znalazłeś w słoiku, to nie był kondom, tylko pianka. Ta zwykle powstaje w procesie gotowania owoców z dodatkiem cukru – tłumaczy Co-op Foods.

To nie tak, jak myślisz, kotku

Wydaje się, że jedyne za co sieć przeprosiła, to za składnik odpowiedzialny za ograniczenie powstawanie piany, który dodawany jest do dżemów i galaretek, nie zadziałał odpowiednio skutecznie. Jak wytłumaczyli nietypowy kształt zestalonej pianki? Otóż słoik intensywnie trząsł się podczas transportu na taśmie produkcyjnej, w efekcie czego powstał twór do złudzenia przypominający prezerwatywę.

Naprawdę jest nam przykro, Troy, to musiał być dla ciebie niepokojący widok, tak samo jak dla nas. Poprosiliśmy naszego kolegę, aby do ciebie zadzwonił i zaproponował formę zadośćuczynienia – czytamy na Facebooku. 

Pozostali obserwatorzy całego wydarzenia byli w szoku. Według nich na zamieszczonym zdjęciu widać błonę, która wygląda jak prezerwatywa. Nawet jeśli nie jest to środek antykoncepcyjny, z pewnością nie jest to piana, a śmieć, który nie powinien był znaleźć się w galaretce porzeczkowej.

Choć Co-op Foods przeprosił i twierdzi, że sprawa jest już rozwiązana, niesmak po błędach w komunikacji pozostał- osoba obsługująca facebookowe konto sieci pomyliła imię Troya. Grzechem firmy jest przede wszystkim mydlenie oczu swoich klientów porzeczkową pianą.

Oceń artykuł