Czarna dziura 11:50 09.01.2018

2-latek zabity przez skaczącego samobójcę. Duchowny odmówił pogrzebu dziecka

Blokowisko fot. East News

Nie chciał dopuścić się "bluźnierstwa".

W sylwestra na jednym z ukraińskich osiedli na Zaporożu 39-letni pracownik budowlany odebrał sobie życie. Jak informuje metro.co.uk, wyskoczył z ósmego piętra. Nie zginął sam.

Anna Poliszczuk pożegnała się z rodzicami po złożeniu życzeń noworocznych. Gdy wyszła z domu zobaczyła, że jej 2-letni syn umierał. Okazało się, że samobójca spadł na jego wózek. Ojciec chłopca był świadkiem uderzenia.

Usłyszałem hałas. Potem zobaczyłem matkę dziecka biegnącą do karetki. Musiałem zamknąć okno, nie mogłem znieść tych krzyków pełnych bólu– powiedział sąsiad Siergiej Borisow (dailymail.co.uk).

Ratownicy reanimowali dziecko w karetce, a zgromadzeni wokół niej ludzie głośno się modlili. Wkrótce usłyszeli złe wieści. To nie był jednak koniec kłopotów zrozpaczonych rodziców.

Uznał ich za heretyków

Chcieli pochować dziecko, ale pop Jewgienij Mowczanow z miejscowej cerkwi odmówił. Powiedział, że uroczystości nie będzie. Należy ona do patriarchatu moskiewskiego, a duchowny uważa jej przedstawicieli za heretyków.

Jego zdaniem odprawiając taki pogrzeb dopuściłby się bluźnierstwa. W końcu ceremonia odbyła się w cerkwi, w której ochrzczono dziecko. 

Na Ukrainie występują 3 odłamy prawosławia. Zdaniem Wacława Radziwinowicza z "Gazety Wyborczej" zachowanie popa zaostrzy konflikt między nimi. Wywołało także oburzenie Ukraińców. Przynosili zabawki do cerkwi Mowczanowa, by pokazać swój sprzeciw.

Zginęło dziecko. Spadł na niego samobójca, która wyskoczył z okna - poinformowało Ukraine Business na swoim Twitterze.

Oceń artykuł