Słuchaj radia

Największa kłótnia o kebaba w sieci. Dęblinianie zastanawiają się JAK ŻRYĆ

Nie wiadomo, czy zdjęcie "potrawy" umieszczone na Facebooku nie jest czasem sprytną prowokacją.

13.04.2017 14:08
kebab Dęblin

Fotografia: youtu.be/ptr7WSfE1wg

Od kilku dni na facebookowej stronie "Spotted: Dęblin" internauci zastanawiają się, jak mogło dojść do tak horrendalnej pomyłki. Wszystko przez zdegustowanego klienta jednego z barów serwujących dania kuchni tureckiej. Według niego zachowanie kobiety przyjmującej jego zamówienie na wynos było skandaliczne, a to, co dostał w aluminiowej folii wołało o pomstę do nieba.

Na zamieszczonym w sieci zdjęciu widać bezkształtną masę złożoną z folii aluminiowej, cienkiego grilowanego placka oraz mało apetycznej zawartości składającej się z mięsa, sosu i prawdopodobnie surówki. Cała historia została szczegółowo opisana przez kebabowego smakosza w poście opublikowanym 9 kwietnia.

Pani powiedziała mi, że jest to pita i mogła się rozwalić podczas dowozu. Więc oznajmiłem jej, że zamówiłem 2 kebaby w tortilli, (dużego i średniego). Więc Pani robiąca w kebabie stwierdziła, że zrobi mi średniego i dużego kebaba w picie zamiast poinformować mnie, że nie ma kebaba średniego w tortilli - oburzał się niepocieszony klient.

Alibaba kebab Dęblin

Fotografia: Facebook.com/deblinspotted

Według zeznania mężczyzny, osoba odbierająca od niego zamówienie była poirytowana brakiem zdecydowania. Podobno niezadowolony klient aż trzy razy miał podawać adres dostawy. Wspomniał też, że "sam pracuje w kebabie" i w jego ocenie został potraktowany bardzo niekompetentnie. Uznał też, że jedzenie podane w ten sposób mogłoby jedynie zadowolić psa. Okazało się, że tym wpisem wsadził kij w mrowisko.

Burza w szklance wody

Wpis wywołał spore kontrowersje wśród internautów. Komentujący sprawę z jednej strony przyznawali mężczyźnie rację, ale też krytykowano jego zachowanie.

Gdybyś wziął w łapę wiedziałbyś, że tortilla jest duża i mała tylko. I skoro pracujesz w kebabie to czemu nie zamówiłeś od siebie? Najpierw zacznij od kompetentnego podejścia do zamówienia, bo skoro zamawiasz to wiesz co zamawiasz - napisał kąśliwie Wojtek.

W walce z konkurencją wszystkie chwyty dozwolone - stwierdził Konrad.

Może Dęblin nawiedziło trzęsienie ziemi... - zastanawiał się Marcin.

Widelec i do roboty, co za problem - napisał Patryk

Ja coś czuję, żeś go sam zdewastował - domniemuje Łukasz.

Przecież za każdym razem te w naleśniku tak wyglądają - zabrał głos Maciek.

Ale na tym wcale się nie skończyło. Pozostali entuzjaści ostrego na cienkim również podzieli się swoimi opiniami. Kilkanaście godzin po pierwszym wpisie związanym z dęblińskim kebabem, ktoś wrzucił na fanpage liczącego niecałe 18 tysięcy mieszkańców miasta zdjęcie obracające całą kłótnię w żart. Widać na nim wyraźnie zwykłą... kanapkę.

Nie polecam kebaba w Deblinie od D*******a. Zamówiony mieszany w bułce przysłali mieszany w chlebie - brzmi treść posta opublikowanego 10 kwietnia.

Spotted Dęblin kebab

Fotografia: Facebook.com/deblinspotted

Fotografia będąca parodią rozpoczętego przez dęblinianina sporu od razu zyskał przychylną reakcję pozostałych internautów. Znaleźli się też tacy, którzy zauważyli śmieszność batalii toczonej przez amatorów arabskiego przysmaku.

Osobom prowadzącym tą wojnę kebabów przypominam, że lepszym sposobem na zyskanie klientów jest dobra reklama i smak pozytywnie zapadający w pamięci klientów, a nie składania prawdziwych bądź fałszywych opinii na spotted. Ten post się adminowi udał 10/10 - zauważył Paweł.

Jeden z użytkowników Facebooka wpadł wreszcie na pomysł, jak ostateczne rozwiązać spór dotyczący najlepszego kebaba w mieście. Stworzył więc na stronie "Spotted: Dęblin" wydarzenie o nazwie "I Dęblińska BITWA Kebabów!", zakładające wyłonienie w drodze głosowania zwycięzcę fastfoodowego pojedynku.

Pomimo niewielkiego zainteresowania uczestnictwem, jak dotąd 31 osób postanowiło wziąć w tej bitwie udział, a 25 osób nadal jest niezdecydowanych. Z ankiety znajdującej się na stronie wydarzenia niezbicie wynika, że na pierwszym miejscu uplasował się lokal "Alibaba", deklasując konkurencję.

Jednym słowem masz babo placek. A raczej... pitę.