Słuchaj radia

Włamywacz wpadł przez głupi szczegół. Zgubił go brak manier

Przestępca dosłownie załatwił się sam. Policja zdołała pobrać jego DNA z rzeczy, którą zostawił na miejscu zbrodni.

10.08.2017 19:19
pechowy włamywacz

Fotografia: East News / Flickr.com/Brian Imagawa

42-letni Andrew Jensen trudnił się złodziejskim fachem z Kalifornii. Jego kariera skończyła się, ponieważ dosłownie „narobił” sobie kłopotów. Nie sądził, że pogrąży go to, co zostawił w obrabowanym domu.

Policja aresztowała Jensena 28 lipca. To prawie rok po przestępstwie, którego się dopuścił.  Miał pecha, bo funkcjonariusze bardzo skrupulatnie szukali dowodów na miejscu włamania. Zajrzeli nawet do muszli klozetowej.

Pokonany przez Polaka

Tim Lohman z policji w Ventura County powiedział, że włamywacz postanowił skorzystać z toalety. Zapomniał jednak spłukać „dowodów”. Policja może pobierać próbki DNA nie tylko z włosów i śliny. Jensen najwyraźniej nie miał o tym pojęcia.

Pechowy włamywacz przebywa w areszcie i czeka na proces. Może także wpłacić kaucję w wysokości 70 tys. dolarów (ok. 255 tys. złotych).

Może wydawać się, że to jedna z najgłupszych złodziejskich wpadek. Jednak to pewien Polak może chlubić się „żółtą koszulką lidera” w tej dziedzinie. W 2014 roku aktywnie poszukiwał pracy. Przypadkowo zostawił CV w mieszkaniu, które okradł. Nadgorliwość jednak nie popłaca.